UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem
Jesteś tutaj:Strona główna»Polska»Wywiady»WYWIAD: Haju - "Nowa płyta zrobiona w 30%"

WYWIAD: Haju - "Nowa płyta zrobiona w 30%"


wtorek, 14 kwiecień 2015 19:00


Haju, reprezentant zespołu Pepe Skuad, ma na swoim koncie trzy solowe albumy oraz cztery nagrane wspólnie z zespołem. Raper obecny jest na podziemnej scenie od 12 lat. Ostatnim wydanym krążkiem jest "Elipsa". Sprawdźcie nasz wywaid z Hajem!

„Elipsa zrodziła się na morzu, a na lądzie nabrała kształtu". Myślisz, że taki proces twórczy przybliżył Cię do autokrytycyzmu?

Od zawsze surowo oceniam swoje teksty, flow, warsztat i w ogóle wszystko, co robię. Każda płyta powstaje podobnie – ostro nad nią pracuję i jestem bardzo autokrytyczny. Sama podróż przyniosła dystans do paru spraw, które wcześniej przeżyłem. Pozwoliła wziąć wszystko w taką ramkę, w której mogłem dokładnie przyjrzeć się szczegółom.

Sama podróż była do Szwecji? To był zaplanowany wyjazd czy pełen spontan?

Tak, to była Szwecja. Spontaniczna decyzja, ale taki wyjazd zawsze trzeba ustawić. Szczególnie, że jesienna pogoda nie sprzyja takim rejsom. Mocno buja i jest turbo zimno. Musisz się przygotować. Wypłynęliśmy z Gdyni do jakiejś małej miejscowości w Szwecji.

Album dedykujesz zmarłym dziadkom. Dlaczego akurat Im?

Pierwszy z Dziadków był dla mnie niezwykłą postacią – takim mędrcem i przewodnikiem. Zaszczepił we mnie wiarę w siebie i w marzenia. Opowiedział o tym, co powinno ci towarzyszyć w życiu, jeżeli chcesz być szczęśliwym człowiekiem. Potrafił wszystko – od stolarki i budowlanki, aż po uprawę roli. Dlatego oprócz hartu ducha i filozofii życia przekazał mi masę umiejętności praktycznych. Dzięki temu chociażby sam wykończyłem swoje mieszkanie. Dom wybuduję pewnie w dużej mierze również sam. Drugiego z Dziadków niestety nie poznałem, zmarł przed moimi narodzinami. Wierzę jednak, że uczyłby mnie tego samego i byłby dla mnie równie ważny. Obaj też walczyli o naszą wolność. Dlatego nie sposób opisać, ile im zawdzięczam. „Elipsę" pisałem w przełomowym dla mnie momencie – moje życie ze spaceru po szczęście przeszło w sprint. To jeszcze bardziej skłoniło mnie do spojrzenia wstecz – na przodków. Ta dedykacja była naturalna.

Lubisz marzyć – podkreślasz to nawet we wkładce „Elipsy". O czym teraz marzy Haju jako dwudziestoparolatek?

Osiągnięcia i sukcesy to jest sporna kwestia. Ostatnio mam taki wkręt, że mocno zastanawiam się nad definicją niektórych słów, bo każde słowo, którego używasz, ma bezpośredni wpływ na to, czy się rozumiemy, czy nie. Już trochę zjechałem na off topic. Wracając do tematu, o czym marzę? Można to ogólnie zamknąć w tym, żeby nic się nie zmieniało, ale nie w sensie stagnacji. Tak, jak jest, jest dobrze, bo utrzymuję stałe tempo rozwoju na wszystkich płaszczyznach życia. Jestem szczęśliwy, bo robię to, co kocham. No i to, czy sprzedam 10 płyt, czy w ogóle żadnej, nie zmienia specjalnie mojego nastawienia. To w sumie dlatego, że mam jeszcze drugą pasję, dzięki której się utrzymuję.

Mówisz, że nieważne ile sprzedasz płyt. Pamiętam, że przy płycie ze Złotymi Twarzami zrobiliście dziwną akcję sprzedażową...

To było tak, że mogłeś wejść na nasz sklep internetowy i każdą sztukę, którą chciałeś kupić samodzielnie, wyceniałeś od 1-100zł.

Nie bałeś się, że ceny będą zaniżone?

Tylko głupcy się nie boją. Włożyliśmy w to w końcu własne pieniądze. Ostatecznie okazało się, że nadal warto z góry ufać ludziom. (uśmiech) Pewnie powtórzymy tę akcję.

„Elipsa" jest solidnym wydaniem fizycznym, w dodatku do każdego numeru dołączone jest zdjęcie. „Drzewo" jest bardzo dosłowne, ale „50/50" już daje szerokie pole do interpretacji... Fotografie miały uzupełnić numer?

Nie ma jakiejś większej idei stojącej za tym doborem. Po prostu pewnego dnia, gdy album już był zmiksowany i zmasterowany, zastanawiałem się, jak można te zdjęcia dopasować do kawałków. Obraz jest dla mnie na tyle ważny, że chciałem, aby stanowił integralną część z płytą.

Często porównujesz rap do drzewa. Z której gałęzi Ty wyrastasz?

Ja jestem raczej cały czas w korzeniach – w podziemiu. Chyba jakoś na razie niespecjalnie pasuję do mainstreamu. Dobrze mi tutaj, ale podejrzewam, że kiedyś opuszczę to miejsce. Jedyne, co mnie tu wkurwia, to nowa fala podziemnych raperków bez szacunku do nikogo i niczego. Ale to tak z przymrużeniem oka, bo tacy ludzie trafiają się wszędzie. Z moich obserwacji choćby biznesu czy polityki wynika, że taki typ zawsze przegrywa i to bardzo boleśnie. Więc niech robią swoje, to ich sprawa.

Nagrywasz niszowe rzeczy, dla niszy, z niszowymi postaciami. Koledzy z Wrocławia, mało mainstreamowe osoby...

To prawda, po prostu trzymam się ze swoimi i szanuję ich za masę rzeczy. Przez to nasza muzyka zyskuje wyjątkowy wymiar.

haju 2

Masz problem, żeby nagrywać z osobami czysto z mainstreamu?

No nie mam, bo np. Paluch jest z turbo mainstreamu. Pezet i Malolat również. Liczy się to, jaki poziom i podejście mają konkretni raperzy. Nie mam żadnego problemu z mainstreamem, wręcz przeciwnie – szanuję wielu gości stamtąd za charakter i ciężką pracę. Poza tym np. możliwość współpracy z Pezetem była jednym z moich marzeń.

No właśnie, jako Pepe wyświetliliście się w Koka Beats, ale solowy materiał wydałeś w Stepie. Robisz podział Pepe – Koka, Haju – Step?

Koka Beats zadeklarowała wydanie płyty Pepe Skuad i nie rozmawialiśmy o solowych rzeczach. Poza tym nasz kontakt jakoś stopniał.

Bisz ma taki podział, że jako B.O.K wydają w Aptaunie, ale solówki wydaje mu Miuosh...

No ma, ale Pepe zawiesiło się w jakiejś dziwnej czasoprzestrzeni. Wierzę w to, że kiedyś coś nagramy, ale boję się, że nie nagramy już nic. Tak to wygląda od jakichś dwóch, trzech lat. Super, że nadal się przyjaźnimy i mamy stały kontakt. Jednak tej płyty już raczej nie nagramy – Roxon i Rekord raczej zahibernowali swoją twórczość.

Czytałem recenzje Twojej płyty na Popkillerze i redaktor rzucił hasłem, że dołączyłeś do czwórki artystów (Włodi, Hukos, Cira), z których opolska wytwórnia powinna być dumna. Jak byś się do tego odniósł i czy planujesz jakieś kolaboracje z artystami związanymi ze Step Records?

Współtworzyłem taki projekt na składance, którą wypuściło Step Rec. Sprawa wygląda tak, że żyję w świecie, o którym już Ci trochę powiedziałem i mam niewielki kontakt z ludźmi z wytwórni. To nie jest tak, że co weekend się widzimy, a co dwa tygodnie rozmawiamy o muzyce. Jeżeli chodzi o stwierdzenie tego gościa – to jest jego zdanie. W ogóle średnio interesują mnie recenzje, nawet pozytywne. Raz, że nigdy to nie określa mnie w całości, a dwa, że jest to narzucanie ramowego myślenia o muzyce. Nie chcę się przypierdalać, bo każdy musi sobie tworzyć treści na portal czy magazyn, ale akurat recenzji nie czytam, za to lubię jakieś wywiady albo biografie twórców i historie scen. Np. dzięki Popkillerowi właśnie odkryłem mnóstwo nieznanych kozaków z całego świata. Wracając do tematu – generalnie w Stepie, jak i w każdej innej wytwórni, znajdą się osoby, które dla kogoś są wymiataczami, a komuś tam nie pasują. Tak czy inaczej, dziękuję temu ziomeczkowi za miłe słowo i cieszę się, że tak uważa. (uśmiech)

Flint (raper) ostatnio powiedział, że wkurwia go brak zajawki w hip-hopie. Liczą się cyfry, lajki, wyświetlenia, a przecież po raperach zostaną albumy, a nie konta na portalach społecznościowych.

Czysta brudna prawda. Tak na marginesie, to zajebiście lubię gościa, chociaż widzieliśmy się tylko kilka razy. Kibicuję! Jak wydawaliśmy reedycję albumów Pepe Skuadu, to Roxon napisał fajną rzecz do okładki. To traktowało o tym, że jesteśmy co prawda młodzi, ale pochodzimy ze świata, w którym liczyły się słowa, a nie cyfry – nie chcę czegoś przekręcić, ale mniej więcej taki był kontekst. W pełni się pod tym podpisuję. Głupie jest to, że ludzie oceniają przez pryzmat tych cyfr umiejętności... Sztuka jest łatwo dostępna. Może zbyt łatwo. To nieunikniony skutek uboczny Internetu, który jednak przyniósł niesamowity postęp.

A nie uważasz, że przez tę „łatwodostępność" jest teraz trudniej?

Po pierwsze – robiąc jeszcze marne rzeczy, będziesz niepotrzebnie zakłócać promowanie tych, którzy na to zasługują swoim poziomem. A po drugie – być może staniesz się jakimś pośmiewiskiem pokroju Tigera. Chociaż w zasadzie to jest chyba chory człowiek, więc w sumie to nie jest nawet śmieszne. Tak czy inaczej, dobra muzyka w końcu obroni się sama, ale byłoby szybciej, gdyby nie musiała konkurować o uwagę z początkującymi twórcami albo z jakimiś totalnymi wynalazkami.

Byłeś Młodym Wilkiem Popkillera. Myślisz, że to spoko, że Popkiller wyciąga młode talenty?

Jasne, że to jest spoko. W zasadzie wszystkie osoby, które zostały przez nich wyselekcjonowane, albo szybko się zakontraktowały, albo i bez tego osiągnęły spory sukces. Ja jestem akurat przykładem, że ten proces jeszcze trwa i nie zawsze jest pewny. Być może więcej zrobiłem sam niż z kontraktem, ale u niektórych to był taki szybki strzał. Popatrz chociażby na KęKę. W skali całego okresu jego twórczości, to ten ostatni etap dzięki Popkillerowi nabrał ogromnego tempa. To jest zajebiste. Strasznie się jaram w ogóle, jeśli komuś wychodzi tak na grubo. Kozak opcja. (uśmiech)

Chciałbym pogadać o współpracy z Olkiem (Mam Na Imię Aleksander). „Buty" na Twojej płycie i „Martwy Piksel" u Pawbeatsa dobrze Wam wyszły. Moim zdaniem Wasze style świetnie się zazębiają: On trochę śpiewa, a Ty jesteś wyznacznikiem takiego trueschoolowo rapującego zawodnika.

Olek też jest trueschoolowcem, serio. (uśmiech) Jeżeli chodzi o warsztat wokalny, to myślę, że jest bardziej naturszczykiem. Nigdy o tym z nim nie rozmawiałem, ale dało się to wywnioskować z różnych rozmów. Odnośnie do współpracy to rzeczywiście dobrze się dogadujemy. Oboje mieszkamy we Wrocławiu, oboje jesteśmy w podobnym wieku, mamy wspólnych znajomych, podobne inspiracje. Na pewno coś jeszcze zrobimy.

haju 3

Na płycie poruszasz temat używek. W końcu zalegalizować "marihunana", czy nie?

Na początek wystarczy, że każdy zacznie ją traktować zdroworozsądkowo. Propaganda zmieniła tę roślinę w jakiś koszmarny narkotyk. Kiedyś podręczniki będą wyśmiewać to zjawisko, tak jak teraz wyśmiewają to, że niegdyś nie wierzono w istnienie bakterii i wirusów.

Zapytam bezpośrednio. Jest tak, że po paleniu jesteś bardziej kreatywny i to Ci pomaga w różnych aspektach życia?

To zależy. Na przykład nie lubię pisać, czy pracować. Mam i tak kreatywną pracę, i to dosyć mocno pokrywającą się z muzyką. Ja raczej szukam wtedy odpowiedzi i zapamiętuję swoje rozkminy. Dopiero później, zupełnie na trzeźwo i świadomie wykorzystuję te rzeczy w pracy i muzyce.

Zacząłeś pracę nad nowym projektem?

Właściwie jak tylko „Elipsa" wyleciała do produkcji, to zaczęliśmy zbierać z Goldenem jakieś rzeczy... Obecnie to są takie „makiety". Nawet nie wybieram się do studia, tylko nagrywam wszystko na telefon. Myślę, że muzyka na całą płytę mogłaby być zamknięta, tekstów jest trochę mniej. Jakbym miał to określić procentowo, myślę, że mam jakieś 30%.

Co wpadło Ci w ucho w trakcie 2014 roku?

Z zagranicy ciężko mi wybrać. Więc chyba nic mnie nie porwało, a też większość moich ulubionych raperów pauzowała. W Polsce 100% PRO8L3M. Wjazd z buta, kozacka muzyka.

Zupełnie nie kumam fenomenu tego projektu...

To dobrze, bo zajebiste rzeczy powinny wzbudzać skrajne emocje. Jak wszyscy mówią, że jest super, to znaczy, że coś jest nie tak. A wracając do podsumowania – dorzuciłbym jeszcze album Mesa.

Myślisz, że dojdziesz do takiego etapu życiowego, że rapowanie będzie „wstydliwe" i będziesz musiał odwiesić mikrofon na kołek?

W ogóle nie myślę o takich rzeczach. Chcę, żeby to trwało jak najdłużej. Robienie rzeczy takich jak muzyka daje Ci otwartość, empatię i zajawkę. Masz też dzięki temu kontakt z różnymi fajnymi ludźmi. Nie chcę się tego świadomie pozbywać. Jeśli już, to może kiedyś zmienię to w jakąś inną formę twórczości.



Komentarze