UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem
Jesteś tutaj:Strona główna»Polska»Recenzje»RECENZJA: Alkopoligamia "Albo Inaczej"

RECENZJA: Alkopoligamia "Albo Inaczej"


niedziela, 26 kwiecień 2015 16:30


Informacje o albumie

„Albo Inaczej" – kolejne wydawnictwo spod szyldu Alkopoligamia.com. Wytwórnia zajmująca się produkcją nagrań i ubrań po raz kolejny udowodniła nam jak bardzo otwarta jest na niecodzienne brzmienia, nie dając się zaszufladkować.

Po mało rapowym projekcie Blow i świeżo wydanych Małych Miastach przyszła kolej na „Albo Inaczej", choć akurat w tym przypadku krążek związany jest z kulturą hip-hop bardziej niż może się wydawać nieświadomemu słuchaczowi. Mamy do czynienia z zabiegiem, jakiego jeszcze w polskiej muzyce nie doświadczyliśmy: połączenie rapu z jazzem, rockiem i funkiem... i to nie byle jakie! Hip-hopowe klasyki Flexxipu, Starego Miasta, Łony, Peji i kilku innych asów na warsztat wraz z ekipą Alko' wzięli artyści tacy jak Krystyna Prońko, Ewa Bem, Andrzej Dąbrowski, Felicjan Andrzejczak, Wojciech Gąssowski, a także Zbigniew Wodecki. Legendarne wręcz osobowości na polskiej scenie muzycznej, których bliżej przedstawiać nie trzeba. Produkcje zawdzieczamy między innymi Mariuszowi Obijalskiemu, Michałowi Tomaszczykowi oraz Krzysztofowi Kawałko – ukłon w ich stronę. Saksofony, trąbi, gitary, puzony, perkusje, kontrabas - jest wszystko, co potrzebne, i to na najwyższym poziomie.

Wszystko zaczęło się w kwietniu zeszłego roku, kiedy to Andrzej Dąbrowski nadał „Re-fleksjom" Pezeta nieco uśmiechu i jazzowego klimatu. Sam numer jak i klip przyjął się bardzo pozytywnie i mimo że jazzmani od klipów stronią, tu raczej muszą przyznać – klasa. Informacja o projekcie narobiła sporo szumu, ale na dłuższą chwilę wszystko ucichło. Niemalże rok musieliśmy czekać na kolejną jazzową interpretację hip-hopowego utworu i tu również nie obyło się bez teledysku. W lutym tego roku mieliśmy przyjemność usłyszeć Krystynę Prońko wykonującą „Oszustów" Flexxipu i Ciecha, reprezentanta Szybkiego Szmalu. Wyszło nieźle, jednak w niektórych momentach można by się przyczepić do akcentu i rytmiki. Na przykład wsłuchując się w refren, ma się wrażenie, że to piosenka dla dzieci, nie kawałek o „prawdziwych hustlerach". W „Dyskretnym chłodzie" współpracując z Andrzejem Dąbrowskim pani Krystyna wypadła znacznie lepiej. Poważniejszego tonu płycie nadał natomiast „Stres" zaśpiewany przez Felicjana Andrzejczaka oraz utwór Peji w wykonaniu Wodeckiego – tu ogromne wyróżnienie, jemu bez wątpienia został przydzielony najtrudniejszy tekst o typowo hip-hopowym charakterze. W tym miejscu kciuk w dół zostaje skierowany w osobę Łukasza Stasiaka, odpowiedzialnego za opracowanie tekstu - nie brzmi to najlepiej, słowa takie jak „undreground", „mc's" w wykonaniu Wodeckiego po prostu kłują w uszy i całe szczęście, że pominięto w refrenie słowo „hip-hop". To głównie dzięki temu ten numer brzmiał inaczej.

Czy warto było czekać? Z pewnością, w końcu mamy coś świeżego, krążek łączący pokolenia, będący pomostem między gatunkami muzyki, jednocześnie łamiący stereotypy i stawiający hip-hopowców w pozytywnym świetle. Jest to wyraz szacunku skierowany nie tylko w stronę wielkich wokalistów zaproszonych do współpracy, ale też w stronę hip-hopowców, którzy postrzegani są przez starsze pokolenia jako „głos szczeniackiego buntu, mający mało wspólnego z muzyką". Rap z jazzem łączy historia, gatunki są sobie bliskie. Do kogo więc kierowany jest album? Nikt, kto uważa się za fana muzyki, nie powinien przejść obok tego albumu obojętnie. Dużym minusem dla „Albo Inaczej" jest to, że uraczyło nas jedynie siedmioma utworami i jednym bonus trackiem. Kiepsko jak na rok pracy, biorąc pod uwagę, że wokaliści korzystali z gotowych już tekstów. Alkopoligamia przyzwyczaiła nas do bonusowych CD, osiem utworów wrzuca się na demo czy składankę dołączoną do gazety, nie wspominając już o ilości osób, które zaangażowane były w pracę nad projektem. Ani trochę nie wynagradza tego dodana do płyty książeczka, zawieracjąca oryginalne teksty rapowych utworów, ich opracowanie, zdjęcia arystów, oraz opis tej muzycznej przygody, choć to niezła, warta uwagi ciekawostka.

„Albo Inaczej" to projekt, który znać trzeba. Mimo drobnych niedociągnięć i ubogiej tracklisty brzmi bardzo dobrze, słucha się go „inaczej" niż większości płyt, chociażby ze względu na odświeżenie historii rapu. A jak się w niej zapisze? To pokaże czas, obecnie nie pozostaje nam nic innego, jak tylko chylić czoła i przyznać słuszność osobom, które z tą inicjatywą wyszły.



Komentarze