UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem
Jesteś tutaj:Strona główna»Polska»Wywiady»WYWIAD: Roni o obecnej scenie HH "(...)kalkulują co jest dzisiaj modne i tam się pchają."

WYWIAD: Roni o obecnej scenie HH "(...)kalkulują co jest dzisiaj modne i tam się pchają."


poniedziałek, 27 kwiecień 2015 15:15


Roni – młody, obiecujący raper z Olecka, ciekawe teksty, bardzo charakterystyczne i zarazem oryginalne flow. W lutym tego roku pojawił się jego pierwszy nielegal w wersji fizycznej zatytułowany „Zimny Błękit". Roniego kojarzyć możecie między innymi ze współpracy z Junesem (Rap Addix), Chokiem czy Pyciem (Czysty Umysł), z którym to wypuścił w sieć wspólną EP-kę.

Jesteśmy parę miesięcy po premierze „Zimnego Błękitu", jakie to uczucie postawić swój pierwszy album na półce?
Roni: Szczerze mówiąc, to czułem radość i pustkę. Ciężko mi to opisać, ale w momencie, gdy postawiłem na półce MÓJ WŁASNY album, czułem niespełnienie. Nie umiałem chyba się cieszyć tak jak powinienem. Było mi wręcz smutno, że zamknąłem pewien etap w życiu zaledwie w jednej płytce. No, ale z czasem wszelkie wątpliwości i złe wibracje odeszły, teraz mogę powiedzieć, iż jestem dumny z siebie, udało mi się dociągnąć ten album do końca mimo wielu przeciwności i radość z możliwości trzymania go w swoich rękach jest ogromna.
 
Twoja płyta przyniosła efekt jakiego oczekiwałeś? Jak oceniasz jej odbiór w środowisku hip-hopowym, nie jesteś zawiedziony?
Ja w ogóle nie oczekiwałem, że ta płyta przyniesie jakikolwiek efekt, ta płyta miała być po prostu dla mnie, żeby udowodnić sobie, że jak się wezmę za coś, to doprowadzę to od początku do końca. Trochę to trwało, ale cieszę się, że mi się udało. Odbiór płyty był pozytywny, nie było jakichś większych ochów i achów, ale też nie słyszałem na jej temat negatywnych opinii. Na chwilę obecną album pobrało prawie 200 osób, płytę w wersji fizycznej też parę osób kupiło, po których w ogóle się tego nie spodziewałem, na YouTube widzę, że ktoś tam tego słucha, więc w zasadzie nie mogę narzekać. Nie oczekiwałem za wiele, a dostałem chyba więcej niż mogłem się spodziewać. Dodatkowo skończenie tego albumu dało mi impuls, żeby działać jeszcze prężniej niż do tej pory. I co ciekawe, to tak się dzieje.
 
„Zimny Błękit" zawiera bardzo osobiste treści, było takie założenie, kiedy zaczynałeś pracę nad krążkiem, czy taki klimat wkradł się niespodziewanie podczas pracy?
Od początku miałem takie założenie. Teksty na ten album pisałem bardzo długo, niektóre kawałki w wersji pierwotnej różniły się od obecnej formy zupełnie wszystkim, począwszy od tekstu, bitu czy obranego patentu na flow. Chciałem, żeby ta płyta była koloru zimno-niebieskiego, czyli takiego jak mój ówczesny nastrój. Pierwszy kawałek „Bez odwrotu" zarejestrowałem chyba jakoś pod koniec 2012 roku, chociaż mogę się mylić, bo już nie pamiętam za dobrze. W każdym razie ten numer to kwintesencja albumu, on zapoczątkował koncept, tematykę i klimat płyty. Tym krążkiem chciałem coś z siebie wyrzucić, sporo przemyśleń, frustracji i lęków, które gdzieś tam w środku siedziały i nie chciały mnie opuścić, więc w zasadzie to trochę płyta terapeutyczna dla mnie (śmiech).
 
Na co zwracałeś uwagę wybierając producentów? To przypadkowi ludzie?
W większości nagrywałem na bitach producentów, z którymi jako tako utrzymywałem kontakt albo coś tam kiedyś robiliśmy. SB, Fazi Jr i WZK to osoby z moich rodzinnych stron, więc zależało mi, żeby na mojej pierwsze płycie były jakieś ich produkcje. Szura i Jacę znałem od dawna, kontakt internetowy głównie, ale zawsze dobrze się nam współpracowało, więc prędzej czy później musiało powstać coś wspólnego. Klimka znam praktycznie od początku swojej przygody z rapem, jego bit musiał być na albumie i pewne jest to, że jeszcze coś od nas wyjdzie w przyszłości. Jedynie Samplowany był producentem, z którym żadnych kontaktów wcześniej nie utrzymywałem, ale po tym co się działo podczas tworzenia kawałka na jego podkładzie, wiem, że to był nasz pierwszy i ostatni utwór, mimo że „Nic do ukrycia" to mój ulubiony numer z albumu.
 
 
Jeśli chodzi o featuringi na płycie, pojawia tylko Junes i Chok. Czemu akurat oni?
Zawsze chciałem mieć kawałek z Junesem, bo jest dla mnie ikoną podziemia i rapu jakiego lubię słuchać - prostego, szczerego, bazującego na emocjach. Chok to mój dobry znajomy i wiedziałem, że tematyka kawałka będzie mu bardzo bliska, toteż naturalnym dla mnie było to, że zaproszę go na płytę. Na kawałku z Junesem i Chokiem miał być jeszcze Dejan i Paweł Wu, no ale nie wyszło, może innym razem.
 
Przeprowadziłeś się nie tak dawno do Warszawy, wpłynęło to w jakimś stopniu na Twoją muzykę?
Czy jakoś znacząco na mnie to wpłynęło? Chyba raczej nie. Na pewno wpłynęło na moje teksty, ponieważ jestem raczej typem obserwatora i naturalnym było to, że przeprowadzka do Warszawy odbije się na moich kawałkach. W Warszawie udało mi się poznać paru ludzi, których muzykę znam i szanuję, może dzięki temu poczułem się jakoś bliżej rapu, ale nie sądzę, żeby przyjazd do Wwa miał na mnie jakiś muzyczny wpływ.
 
W środku okładki wyróżniony jest napis „ten album jest również o tobie". O czym ma on informować posiadacza płyty, jeśli miałbyś rozszerzyć tę myśl?
„Zimny błękit" to tematycznie ciężka płyta i w zasadzie skierowana jest do jakiegoś określonego typu odbiorcy, nie każdy będzie w stanie ją poczuć. Jednak moje spostrzeżenia starałem się przekazać na tyle czytelnie, że każdy, gdyby się zastanowił, to mógłby odnaleźć w nich jakąś cząstkę siebie, wydaje się, że mniej lub bardziej, ale można się z tym albumem utożsamiać.
 
Natknąłeś się na jakieś przeszkody podczas pracy? To pierwszy krążek, pewnie nie było łatwo?
Przeszkód było masę. Znaczący będzie fakt, że pierwszy kawałek na tę płytę powstał pod koniec 2012 roku... Nie miałem możliwości systematycznego pisania, a już o nagrywaniu w ogóle nie było mowy. Gdy miałem już jakieś teksty, szukałem po Warszawie dostępów do jakiegoś taniego studia, na początku trafiłem do Nobocoto Studio, gdzie nagrałem „Bez odwrotu". Klimat Nobocoto ewidentnie nie był moim klimatem, więc zrezygnowałem z nagrywania u Solara. Później nagrywałem coś w DSW Records, studio prowadzone przez Filipa i Smykola, ale w zasadzie żadna z tamtejszych sesji nie znalazła się na moim albumie. Nagrywałem też u Świętego w Tu Wolno Palić, gdzie powstała m.in. zwrotka na „Mylne wyobrażenia" z Junesem i Chokiem. Takie latanie po studiach strasznie mnie męczyło, więc postanowiłem, że kupię własny sprzęt. W momencie, gdy już ten sprzęt miałem, to pojawiła się przeszkoda w postaci warunków do nagrywania. W tamtejszym czasie wynajmowałem pokój u pewnej rodziny, o której rapuje w ww. kawałku. Sytuacja nie była ciekawa, na szczęście co jakiś czas jeździłem w swoje rodzinne strony, zabierałem sprzęt ze sobą i praktycznie tak powstała reszta kawałków z mojej płyty.
 
Jaki będzie Twój kolejny krok? Planujesz już nowy album, mixtape? Jakiś termin?
Wypuszczenie „Zimnego Błękitu" zmobilizowało mnie do działania jak nigdy. To była płyta, która strasznie na mnie ciążyła i nie mogłem się doczekać momentu, kiedy w końcu ją puszczę, bo szczerze w tamtym momencie już jej nienawidziłem. Toteż jej premiera przyniosła mi wielką ulgę oraz otworzyła mnie na pracę nad kolejnym kawałkami. Obecnie kończę mixtape, który w całości nagram na instrumentalach polskiego producenta SoundCuta. Ten chłopak robi świetnie brzmiące i klimatyczne produkcje, będzie o nim kiedyś głośno, bo jego umiejętności nie mogą przejść bez echa. Numerów będzie około 10, pewnie znajdą się na tym mixtapie też jakies bonusy. Ogólnie ten projekt z SoundCutem traktuję jako rozgrzewkę przed moją drugą solówką, którą już powoli też zacząłem ogarniać. Planów mam dużo, pracuje systematycznie i cały czas coś powstaje, póki co to chyba będzie mój najlepszy rapowo rok.
 
Jaki klimat będzie dominował na mixtapie? Dalej będzie ponuro, czy wyrzuciłeś z siebie wszystko i z tym już koniec?
Mixtape będzie bardzo sentymentalny i jesienny. Brzmienie i klimat bitów idealnie nadawać się będą na złotą polską jesień, wtedy też planuję wypuścić ten mixtape i tak na pewno się stanie. Ponuro nie będzie, może nie wszystko z siebie wyrzuciłem, ale nie będzie tak ciężko i przytłaczająco jak na „Zimnym Błękicie". Jeżeli miałbym porównać jakimś kawałkiem mój nadchodzący mixtape, to Kękę – „Sentymental".
 
 
 
Będą tym razem jacyś goście?
Gości na 99 procent nie będzie, zaprosiłem tylko do jednego kawałka Dj-a Simple i wokalistkę, która za zadanie będzie miała nadać swoim śpiewem odpowiedniego klimatu w numerze, a bez kobiecego wokalu ten kawałek, o którym mówię, straci o połowę na jakości.
 
Gdybyś miał możliwość zaprosić na płytę trzech mainstreamowych rapperów, to kogo byś wybrał?
Wybrałbym Mesa, Łonę i nienagrywającego już Jimsona. Jednak moja lista osób, z którymi chciałbym coś nagrać jest o wiele dłuższa.
 
Jakbyś podsumował obecną scenę rapową? Rozwija się, czy idzie w stronę Twoim zdaniem nieodpowiednią?
Moim zdaniem rozwija się i to bardzo szybko. Jedyne zastrzeżenia co do tego rozwoju są takie, że w zasadzie większość nie wie, w jakim kierunku chce iść i w zasadzie po co. Nie myślą co im samym się podoba, a kalkulują co jest dzisiaj modne i tam się pchają. To ewidentnie nie moja droga, mam chyba bardziej oldskulowe podejście.
 
Jest jakaś muzyka poza rapem, w której chciałbyś się sprawdzić?
Hmm, ogólnie chciałbym coraz bardziej iść w kierunku śpiewu, od jakiegoś czasu coraz więcej z nim kombinuję. Wychodzi raz lepiej, raz gorzej, ale chciałbym poprawiać swój warsztat pod tym względem.
 
Czy możemy spodziewać się w najbliższym czasie Twoich występów na żywo?
Nie planuję występów na żywo, może kiedyś coś mi się zmieni, jeżeli będę czuł, że ludzie tego chcą, a póki takich wołań nie ma, to i mojego grania na żywo też nie przewiduję.
 
Na koniec... jako że masz na koncie jedną, choć dojrzałą płytę. Ty już to zrobiłeś, a co poradziłbyś graczom planującym dopiero swój pierwszy krążek? Na co uważać i czego unikać?
Osobom, które chcą wydać swój pierwszy krążek radzę, żeby byli pewni co do swoich umiejętności. Obecnymi czasy mamy tak dużo muzyki, dobrej muzyki, że bardzo łatwo się do kogoś zrazić, dlatego jeżeli już planujecie wypuszczenie swojej płyty, swojej pierwszej płyty, zadbajcie o to, żeby ta płyta była zrobiona na maksimum waszych obecnych możliwości. Nie puszczajcie jej nigdzie, jeżeli sami jesteście w głębi siebie przekonani, że coś tam nie gra tak, jakbyście chcieli. Lepiej podreperować warsztat, poświecić na to trochę czasu, ale dać ludziom dopracowaną płytę, z której będziecie dumni i będziecie mieli pewność, że zrobiliście ją najlepiej jak się da. Poza tym wszystkim trening i konsekwencja są istotą tego niewdzięcznego zajęcia.


Komentarze