UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem
Jesteś tutaj:Strona główna»Świat»Wywiady»WYWIAD: Mobb Deep

WYWIAD: Mobb Deep


piątek, 21 listopad 2014 01:00


Mobb Deep przyjechali do Polski pierwszy raz od 10 lat. Nie dziwi więc, że katowicki MegaKlub pękał w szwach. Na szczęście udało nam się porozmawiać kilka minut z Prodigy I Havoc, tuż przed tym jak wyszli na scene i w ciągu godzinnego koncertu rozgrzali publikę do czerwoności, grając przekrój przebojów z wszystkich lat kariery.

Jesteście na scenie już od 20 lat. Przede wszystkim gratuluję rocznicy. Jakie to uczucie wiedzieć, że wielu Waszych fanów jest młodsza niż Wasze pierwsze kawałki?

Prodigy: To wspaniałe, że możemy dotrzeć do tak wielkiego przekroju osób.

Już dawno powiedzieliście, że „na zewnątrz trwa wojna" („There's a war going on outsider"). Ostatnio jednak słyszy się coraz więcej przykrych informacji w mediach. Czy faktycznie jest coraz gorzej?

Prodigy: Zdecydowanie tak. Wszędzie, na całym świecie. Kiedy to mówiliśmy, mieliśmy na myśli cały świat.

Znając osoby z USA można odnieść wrażenie, że wolą mieszkać w Europie, bo czują się bezpieczniej. Czy faktycznie jest różnica?

Prodigy: Każde miejsce jest zupełnie inne, ale tak samo jak wiele rzeczy się zmienia, wiele pozostaje bez zmian.

Havoc, przechodząc do Ciebie. Jako fan Marvela muszę zapytać dlaczego ta ksywka.

Havoc: Lata temu moim mentorem był Tragedy Khadafi. To było jedno z jego imion, które przekazał mi. Po prostu.

Jaka jest różnica pomiędzy muzyką Havoca kiedyś i teraz?

Havoc: Nie ma różnicy. Cały czas pozostaje taki sam.

Prodigy, dorastałeś w bardzo muzycznej rodzinie. Jak to wpłynęło na Twoją karierę?

Prodigy: Przede wszystkim bardzo szybko poznałem showbiznes. Patrzyłem jak mój dziadek grał jazz, a moja babcia co roku grała swoje spektakle. Pokazało mi to bardzo wcześnie jak wygląda ta gra.

Mówiąc o showbiznesie. Dlaczego w latach 90-tych płyty takie jak "Hell on earth" mogły znaleźć się na liście Billboard, a dzisiaj ich tam nie widujemy?

Prodigy: Mamy do czynienia z młodszą publiką, która ma swoje własne brzmienie. Młodzi artyści robią to, co robią, a radio to gra. Radio i telewizja pokazują to, co jest nowe. Jest jak jest, ale nie może to wpływać na to kim jesteś i Cię zniechęcać.

Prodigy powiedział, że nie można się zmienić, ale jednocześnie słyszeliśmy Was w bardziej mainstreamowych wersjach - kawałki jak „Get Away" czy „Real Gangstaz". Traktujecie to jako eksperyment, czy po prostu ten sam Mobb Deep w innych szatach?

Havoc: Ten sam Mobb Deep, po prostu lubimy robić różnego rodzaju muzykę. Nagraliśmy np. „Hey Luv" typowo dla kobiet. Robimy bardzo różne rzeczy.

Prodigy: Od początku robimy to różnie. Na „Juvenile Hell" mieliśmy kawałek pt. „Peer Pressure", o napięciu, jakie Cię spotyka, kiedy dorastasz. Zawsze mamy też gościnnych producentów jak Dj Premier, czy Lil Jon. Nieważne, kto robi nam bity, my zawsze robimy swoje.

 



Komentarze