UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem
Jesteś tutaj:Strona główna»Polska»Newsy»SIR MICH: "Złota płyta tak naprawdę gówno daje"

SIR MICH: "Złota płyta tak naprawdę gówno daje"


środa, 22 lipiec 2015 17:04


W kolejnym odcinku "Producent Prawdę Ci Powie" Zbylu gościł Sir Micha. To cykl wywiadów, podczas których poruszane będą rozmaite tematy - od początków "kariery" po sprzęt i sekrety "producenckiej kuchni". Sir Mich nie jest przeciwnikiem wliczania sprzedaży cyfrowej do statusu Złotej Płyty. To jednak jest według niego sprzedaż, a nie pobranie za darmo z sieci. Jak mówi:  Status złotej płyty to jest fajny marketing... Ale tak naprawdę gówno daje. Samo otrzymanie złotej płyty wiąże się z kupieniem jej sobie - 500 zł. Nas jest dwóch nie jest to straszny wydatek, ale kilkuosobowy band to jest koszt. Przysyłają Ci Pana, który na imprezie to wręcza... Marketingowo to jest bardzo fajne wyróżnienie. Jakby tego nie było, też byłbym zadowolony.

Producent Wielkie Joł odnosi się także do zarzutów dotyczących fanów przybyłych na premierę nowej płyty. Część internautów zarzuca, że Tede zarabia hajs na gimbazie. Sir Michu komentuje: Są to ogólnie ludzie młodzi. Oni są najbardziej wkręceni w premierę i wydarzenia, są wbici w kulturę. Dodaje, że każdy słuchacz z racji wieku był kiedyś mocniej zaangażowany w twóczość swoich idoli. Wraz z upływem czasu, pracą i rodziną się to zmienia za względu na ograniczenia. Producent opowiada także o swoich początkach w Warszawie:

Przed 2008 rokiem mieszkałem w Trójmieście, ciągle gdzieś obracałem się w środowisku muzycznym, grałem w zespole Psychiczny Rynsztok na basie. W 2005 czy 2004 roku miałem swój pierwszy skład hip –hopowy. Poznałem na studiach Skrzypa, założyliśmy zespół Skrzypce. Był to pierwszy etap, gdzie produkcje, które robiłem mogły wyjść na lokalną scenę trójmiejską. Jest tam dużo fajnych rzeczy, ale lokalne. Nie ma czegoś takiego jak tutaj, że popularny zespół wybija się na cały kraj. W 2005 roku Numer grał koncert w Gdyni, my graliśmy tam support. Zapytał się mojego rapera- kto Ci robi muzykę? Zaprosił mnie na płytę i zacząłem przyjeżdżać do Warszawy. W 2008 roku, po studiach moje życie wywaliło się do góry nogami. Zacząłem grać z Mariką w zespole, pojawił się Te- Tris, Vavamuffin... Trafiłem w dobry moment. Wysłałem 10 propozycji i się spodobały WFD. Poznałem wtedy Jacka. Dzień po premierze dzwoni do mnie i mówi – zróbmy płytę. Dalej poszło już lawinowo i Panowie zaczęli współpracować.

Zbylu wypytuje głównie o tajniki pracy w studio: W domu słucham sobie muzyki na sprzęcie konsumenckim. Także na telefonie, w aucie... Wchodząc do wanny, mam łeb napełniony patentami. Także na zmęczeniu, po pracy, gdy zostaje tutaj jeszcze 8 godzin.

Sir Mich nie był zwolennikiem kawałka „Nie banglasz". Okazało się jednak, że ten numer narobił im dużej popularności i był remixowany około 500 razy.

WIĘCEJ



Komentarze