UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem
Jesteś tutaj:Strona główna»Polska»Recenzje»RECENZJA: Voskovy - "Second Hand"

RECENZJA: Voskovy - "Second Hand"


wtorek, 03 listopad 2015 18:17


Informacje o albumie

  • Data Premiery: 09.06.2015
  • Wytwórnia: Hustla Music

Płyta „5 Złotych Zasad" dosyć mocno zdefiniowała styl duetu Voskovy. Wyszukane sample, dbałość o każdy detal aranżacji, przemycanie do rapu wszystkiego co najlepsze w innych gatunkach muzycznych – tak w skrócie można opisać robotę Filipa i Patryka. Zajawka dwóch producentów i zamiłowanie do czarnych płyt oczywiście nie minęły, jednak album „Second Hand" jest dawką zupełnie innej energii niż krążek z 2012 roku.

Płyty producenckie często bywają oceniane wyłącznie przez pryzmat MC's zaproszonych do udziału w projekcie. Jeśli beatmakerzy nie chcą być wplątani w ten schemat muszą zrobić coś oryginalnego co wyróżni ich album. W przypadku „Second Hand" mamy do czynienia z płytą fabularną, w której wszystkie numery są ze sobą powiązane. Spoiwem tych tracków jest opowieść o młodym raperze w żółtej bluzie ze „szmatexu" oraz jego wzlotach i upadkach związanych z tworzeniem muzyki. Instrumentale idealnie oddają klimat poszczególnych kawałków i dokładnie sygnalizują czy u głównego bohatera dzieje się coś dobrego czy też złego.

Daje to pole do popisu dla raperów, którzy mogą opowiedzieć swoją część tej historii. Wśród MC's szczególnie dobrze spisali się Rover w kawałku „Totolotek" oraz Peja w „Moje być albo nie być". Ich bardzo osobiste wersy brzmią autentycznie i szczerze, technicznie też radzą sobie nieźle. W.E.N.A. oprócz występu w kawałku „Nie zmieni się nic" miał też okazję do freestyle'u, co bardzo urozmaiciło płytę. Pozostali raperzy również wypadli przyzwoicie, chociaż nieco więcej oczekiwałem od Sariusa – moim zdaniem jego nawijka jest momentami strasznie chaotyczna. Z kolei chór Sound'N'Grace, który do tej pory mógł być kojarzony głównie z radiowymi piosenkami niewysokich lotów, tym razem zaliczył całkiem ciekawy występ. Refren w wykonaniu grupy doskonale pasuje do numeru „Talizman"  nagranego wspólnie z Te-Trisem. Duże znaczenie ma rola lektora, która przypadła w udziale dla Waldka Kasty. Wall-E „dopowiada" ważne detale całej historii i układa wszystko w całość.

Oryginalny koncept płyty „Second Hand" to jedno, ale umiejętności producenckie Voskovych to już zupełnie inna sprawa. Podkłady są pozbawione eksperymentów muzycznych, a mimo to brzmią świeżo i charakterystycznie, tworząc przy tym przemyślaną i nieprzypadkową warstwę muzyczną. Spójność instrumentali na tym albumie nie oznacza jednak monotonii. Beaty są bardzo zróżnicowane, od pozytywnych i energicznych („Serce, Pasja i Krew"), poprzez chilloutowe („Zwroty"), aż po bardziej nostalgiczne i spokojne (wspomniane już wcześniej „Moje być albo nie być"). Tak różnorodna szata beatowa może dotrzeć do szerokiego grona słuchaczy, ponieważ każdy może znaleźć coś dla siebie, a odsłuch płyty nie nudzi się.  Nie mogło oczywiście zabraknąć niesamowitych sampli z takich klasyków jak np. „I wonder why" Hamiltona Bohannona. Wykorzystanie tego typu „perełek" świadczy po pierwsze o dużej wiedzy, a po drugie o dobrym smaku producentów. Duże znaczenie w pozytywnym odbiorze muzyki na krążku ma też praca, którą DJ Flip włożył w dopieszczenie części kawałków – jego scratche i cuty nadają im niepowtarzalnego charakteru.

Pomimo wielu zalet płyty „Second Hand" zabrakło bardzo ważnej rzeczy: kilku kawałków całkowicie instrumentalnych, w których producenci pokazaliby cały swój kunszt (samo „Outro" to niestety zbyt mało). Takie utwory dobitnie podkreśliłyby, że to Voskovy są gospodarzami płyty, raperzy są gośćmi, a nie odwrotnie. Tego typu zabieg zastosował chociażby Czarny na swoim albumie „Nokturny & Demony", dzięki czemu pokazał swoją wszechstronność i ubogacił krążek. Mimo to „Second Hnad" jest płytą, która może się podobać, ale przede wszystkim zapada w pamięć. W końcu kto nie skojarzy motywu typa w żółtej bluzie...?



Komentarze