UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem
Jesteś tutaj:Strona główna»Polska»Wywiady»"W Polsce jeszcze nie powstała taka płyta" - wywiad z Deemzem

"W Polsce jeszcze nie powstała taka płyta" - wywiad z Deemzem


wtorek, 15 grudzień 2015 19:03


4 grudnia miała miejsce premiera „Rehabu" Białasa. Chwilę po tym złapaliśmy producenta płyty – Deemza na krótki wywiad. Wszystko o kulisach powstawania płyty, inspiracjach i planach na przyszłość tuż poniżej.

Jesteśmy świeżo po premierze Rehabu, który produkowałeś. Jak doszło do współpracy z Białasem na większą skalę? I jak przebiegała współpraca?

Współpraca z Sb Mafiiją zaczęła się przez Neilego. Po publikacji wspólnego numeru Białas podbił do niego chcąc namiary na mnie. Co do całego projektu Rehab to dość śmieszna historia. Otóż zostałem zainspirowany przez Bonsona i Soulpete'a (Bonsoul), którzy wydali EP'kę. Pomyślałem, że mógłbym zrobić coś podobnego i podbiłem do Białasa z taką propozycją. Rehab początkową miał mieć formę Epki -  takiej 5 numerowej. Finalnie powstało 13 kawałków.

Kto narzucił ramy w jakich mają się twoje podkłady? Mówisz, że zostałeś zainspirowany przez Bonsoul, więc pewnie sam zacząłeś grzebać przy bitach i to ty nadałeś im klimat...

Spotkałem się z Białasem i pokazałem mu paczkę bitów w Złotych Tarasach. Sprawdził jeden, a konkretnie do „6 am in WWA" - i to on wytyczył nam ślad, którym mieliśmy podążać. Reszta podkładów powstała w trakcie robienia projektu...

Nie myślałeś żeby ta płyta była w duecie mc-producent tak jak swego czasu Pezet-Noon?

Generalnie projekt miał się nazywać Białas-Deemz. Doszło do pewnych zmian, ale tak czy siak, to jest moja producencka płyta, bo wyprodukowałem wszystkie bity. To jest też solo Białasa, więc wypadałoby, aby to było po prostu „Białas". Patrzę się na to z uśmiechem, nie mam żadnego bólu dupy, że w nazwie nie ma mojej ksywki.

„Rehab" brzmi trochę cloudowo, jest bardzo mocno eteryczny, zawieszony. Trochę ucieka od gloryfikowanego trapu, w drugi nurt, który jest równie modny szczególnie w Stanach...

Jeżeli chodzi o „Rehab" to tak jak mówisz – jest częściowo cloudowy, ale nie nazwałbym go cloudową płytą do końca. Bardziej nazwałbym te bity „minimalistycze". Proste, ale nie prostackie. Rozumiesz o co mi chodzi? W Polsce jeszcze nie powstała taka płyta. Robiąc „Rehab" miałem w głowie pewien plan – chciałem być unikatowy. Konkretnie niczym się nie inspirowałem, słuchałem dużo muzyki elektronicznej. Według mnie każdy producent powinien bawić się muzyką, łączyć co mu się podoba. Muzyka to zabawka, jak zwykł mawiać Popuś (śmiech).

Słyszałeś z Polski coś cloudowego, albo trapowego co wprawiło Cię w zachwyt?

Z trzy lata temu okrutnie jarałem się Matheo – muszę się przyznać, że był moją inspiracją. W Polsce jeszcze parę lat temu nikt nie wiedział co to jest cloud, nie potrafiono go zdefiniować. Niedoprecyzowaną nazwą był ambient. Wtedy też wchodziły świeże trapy i Matheo był wtedy liderem...

Wczoraj rozmawiałem z Klarenzem. Powiedział, że mamy najlepszych producentów w Europie, niekoniecznie raperów. Zgodzisz się?

Oczywiście, w Polsce jest w chuj zajebistych producentów, którzy zjadają dupą raperów (śmiech). Wymieniać można bez końca.

W jednej z dyskusji przeczytałem, że raperzy zarabiają spore pieniądze na koncertach, a producent dostanie siano za bit i na tym się kończy. Alternatywą jest tworzenie muzyki do reklam/spotów/gier...

Producent powinien cały czas się rozwijać i niekoniecznie musi zamykać się w rapie. Jeżeli chce się zarabiać  to trzeba się pokazywać na najlepszych albumach, najlepszych raperów – trzeba być wszędzie. Lepsze pieniądze można zgarnąć za produkcję całej płyty, a nie pojedynczych bitów. To jest dość trudne dla polskiego producenta dlatego trzeba podążać w różnych kierunkach. Muzyka filmowa, reklamy, gry. Dobrym przykładem jest Sherlock, który zrobił zajebiste podkłady do kilku gier.

Miałeś podobne propozycje?

Tak, ale raczej ze strony znajomych. Powiedzmy, że jakaś muzyka do slide showu ze zdjęciami, czy prosta reklama jakiejś firmy w Internecie. Jakoś za bardzo się w to nie wczuwałem...

Raper X chciałby nawinąć na twoim podkładzie. Jakie kryteria musi spełnić?

Na punkcie współpracy jestem trochę uczulony i nauczył mnie tego Gedz, którego serdecznie pozdrawiam. Nauczył mnie, że najlepiej działać z ludźmi, których znam osobiście i kumam ich vibe. Wtedy powstaje taka chemia, z której wychodzą fajne rzeczy. Tyle, że to też się trochę zmienia. Jeżeli jakiś fejmowy raper ze Stanów podbiłby do mnie po podkład to nie muszę go osobiście znać, żeby coś wspólnie zrobić..Reasumując, przede wszystkim skille wchodzą w grę, dobrze jest jak go znam i musi płacić hajs (śmiech).

Do tej pory pracowałeś już z kilkoma raperami. JNR, Quebonafide, Bonson, VNM. Kogo uważasz za największego profesjonalistę i którą współpracę wspominasz najmilej?

Nie ma takiej współpracy, której bym żałował, ale najlepiej działało mi się z VNM'em, Białasem i Gedzem. Z JNRem też fajnie się pracuję – pewnie dlatego, że się znamy. Nie chce też mieszać skillów muzycznych z osobowością.

Jak wygląda twój proces twórczy? Narzucasz sobie jakieś ramy „pracy"?

Wszystko wychodzi naturalnie, wtedy kiedy mam czas, chęci i zajawkę na robienie muzyki. Najczęściej udaje mi się to w weekendy, bo w tygodniu pracuje – nie zajmuje się tylko produkcją podkładów. Czasem wyjdzie tak, że siekam jeden bit przez cały dzień, czasem cztery w tym samym czasie. Są momenty kiedy dłubie nad jednym podkładem miesiąc. Różnie bywa...

Myślałeś nad płytą producencką?

Owszem, myślałem nad nią. Jeżeli miałoby coś takiego powstać to w zupełnie innym klimacie niż ten rehabowski. Bardziej podążałbym w stronę składanki hitów. Coś co robił DJ Khaled. Różnica jest taka, że ja robie bity, a Khaled ma znajomości z producentami, raperami i wszystko sobie układa. Do rzeczy, mainstreamowa płyta z pierdolnięciem, kilka lovesongów, kilka bangerów, coś co będzie po prostu banglać.

Po rozmowie z Tobą wnioskuje, że nie masz problemu z muzyką przyjemną dla ucha. Współpraca z SB Mafiiją ukształtowała twoje poglądy?

Zgadza się. Ileż można nakurwiać na boom bapach? Nie, że jestem jakiś antytrueschool... Tylko robię tę muzykę, której sam lubię słuchać. Co do SB, to nie łączyłbym tych dwóch kwestii. Mniej jednak olbrzymi szacun dla chłopaków za ich muzykę. Profesjonalizm plus dystans do siebie to coś co mi się bardzo podoba.

Potwierdziłeś udział na solówce Bonsona. Gdzie jeszcze można Cię usłyszeć?

Będę u Bonsona. Wczoraj była zapowiedź projektu VNM'a – fajny kawałek zrobiliśmy razem. Zobaczymy co będzie dalej w 2016... Mam nadzieję, że ludzie usłyszą trochę innego Deemza niż na Rehabie, bo czuję, że przypinają mi łatkę smutnych bitów. Szykujcie się na bangery z dobrym pierdolnięciem. Mam nadzieję, że trochę namieszam.

Dzięki za wywiad.

Dziękuję również, pozdrawiam!



Komentarze