UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem
Jesteś tutaj:Strona główna»Polska»Wywiady»WYWIAD: Deys

WYWIAD: Deys


czwartek, 20 listopad 2014 17:05


VAIB: Czym dla Ciebie nie jest rap?
Deys: Rap nie jest dla mnie tym wszystkim, o czym opowiedzą inni raperzy na odwrotność tego pytania.
 
Można odnieść wrażenie, że najwięcej wnoszą do tej muzyki osoby na co dzień praktycznie w ogóle jej nie słuchające, a jeśli już, to w śladowych ilościach. Uważasz, że na tę świeżość ma wpływ coś więcej niż tylko szerokie horyzonty muzyczne?
-Proste. Jestem tak bardzo rozrzucony po różnorodnych zajawkach, że aktualnie nie potrafię stwierdzić co mnie ukształtowało. Brzydzę się trochę rapem teraz. Środowisko jest beznadziejne. Mało tu ciekawych i kreatywnych ludzi. Mimo wszystko słucham dużo, bo muszę. Zależy mi na pewnego rodzaju świadomości tego co się dzieje. Jak już posprawdzam cały rapowy chaos, przychodzi czas na rzeczy lepsze. Niekoniecznie chcę się dzielić tym co lubię lub tym co mnie inspiruje. Mój serdeczny przyjaciel i reprezentant duetu Hashashins powiedział kiedyś, żebym zaczął czytać poezję, bo pomoże mi to przy pisaniu. Miał rację. Uważam jednak, że szerokość Twoich horyzontów nic nie znaczy, jeśli nie potrafisz ich w pewnym momencie zawęzić. Nie wszystko można wyćwiczyć. Nienawidzę tego pierdolenia o ciężkiej pracy. O tym, że w życiu „możesz wszystko, jeśli tylko tego pragniesz". Prawda jest taka, że do każdej dziedziny jaka istnieje, najwięcej wnoszą ludzie, którzy po prostu są wyjątkowi. Rodzą się inni. Potrafią korzystać z tego co ich otacza. Szukam takich ludzi i chcę się nimi otaczać.
 
Przeciętny odbiorca muzyki hip-hopowej najczęściej nie słucha niczego innego poza nią. O wielu raperach można powiedzieć to samo. Nie sądzisz, że właśnie ten czynnik jest w stanie zahamować rozwój sceny w Polsce?
-Nie interesują mnie ani standardowi słuchacze, ani standardowi artyści. Ci ludzie niczego nie zahamują, ale też niczego nie zrobią. Niczego, co się liczy. Zawsze pojawią się jednostki, które zmienią wszystko. Na każdego indywidualistę przypada masa przeciętniaków. Tak było zawsze. Nie boję się o rozwój tej muzyki. Jesteśmy tu, więc spokojnie ;)
 
Zacząłem nieprzypadkowo od takich pytań. Sam podkreślasz, że Twoim największym idolem jest Ian Curtis. Jaki wpływ wywarła na Tobie muzyka Joy Division?
-Curtis to mój drugi ojciec. Poznałem jego sylwetkę dzięki środowisku rolkowemu. W Joy Division odpowiada mi wszystko. Ogólnie uwielbiam cały Coldwave. Moja fascynacja na pewno mocno wpłynęła na to jaką robię muzykę. Charakterystyczne, zimne linie basowe i cała surowa stylistyka trafiają do mnie najmocniej. Takich szukam podkładów. Aktualnie w tym całym nowoszkolnym zamieszaniu jest bardzo dużo 808. Rodzaj brzmienia bardzo przypomina coldwave'owe nurty. Wygląda na to, że trafiłem w odpowiedni moment. Tak miało być.
 
W Twojej twórczości można poczuć bunt i walkę z pewnymi systemami. Drzemie w Tobie punkrockowa dusza?
-Jakiś czas temu mieliśmy ze znajomymi zespół. Inspiracją było wiele polskich zespołów punkowych, ale nie tylko. Punk rock charakteryzuje się takim szczerym, brutalnym i buntowniczym wyrzyganiem, haha. To na pewno jest jedna z tych rzeczy, które mnie przyciągają do tej muzyki, więc coś w tym jest.
 
Skoro jesteśmy przy temacie obalania pewnych ustrojów. Do jakiej ideologii najbliżej jest obecnie polskiej scenie hip-hopowej?
Jeśli uznamy, że jestem częścią sceny hip-hopowej (niekoniecznie mi na tym zależy), to pewnie autorytaryzm.
 
Włodi, Sokół czy Tede to naprawdę wspaniałe postacie...Deys
 
Myślisz, że w przyszłości możliwa jest „wymiana pokoleniowa"? Jak Twoim zdaniem wyglądałaby scena bez wielu weteranów?
-Wymiana pokoleniowa właśnie trwa. Sam widzę jak wchodzimy na miejsce tych starszych panów. Szanuję większość z nich. Dużo wnieśli i było kilka wyjątkowych osób. Niektórzy z weteranów do dziś trzymają poziom i nie tracą ikry. Włodi, Sokół czy Tede to naprawdę wspaniałe postacie. Peja gaśnie teraz, a szkoda. O.S.T.R jakiś niewyraźny. Zobaczymy co będzie dalej. Tak czy inaczej, zmiana warty dzieje się teraz.
 
Gdybyś to tylko Ty mógł decydować o wszystkim, jakbyś to wszystko poukładał? Jak wyglądałby mainstream wg Deysa?
-Nie chciałbym o wszystkim decydować. Jedyne, co bym zmienił, to świadomość oraz ilorazy słuchaczy. To oni weryfikują tych, którzy trafiają do głównego obiegu. Inteligentni słuchacze to zbawienie dla tej muzyki.
 
Jeszcze przed „Audiogramami" można było Cię usłyszeć w klasycznym wydaniu, chociażby na „Pro Fillu". Jest szansa, że kiedyś jeszcze wrócisz do tej konwencji? Jak z perspektywy czasu oceniasz swoje pierwsze materiały?
-Jak słucham sobie Pro Era, to nabieram ochoty, żeby jeszcze coś takiego nagrać. Może nawet coś planuję. Moje pierwsze materiały bardzo lubię, bo sentyment... a skillowo to wiadomo.
 
IMG 4203 portal
 
Od dłuższego czasu ma miejsce konflikt na linii oldschool – newschool. Każdy ma sobie coś do zarzucenia. Jak to wygląda u Ciebie? Uznajesz podziały? Uważasz, że można połączyć z powodzeniem jedno i drugie?
-Ten konflikt jest napędzany przez jakieś najniższe formy życia, których mamy pod dostatkiem w tej kulturze. Nie uznaję podziałów. Lubię wszystko co dobre i wartościowe. Łączyć można wszystko. Ogólnie wydaje mi się, że poza internetem taki konflikt nie ma miejsca.
 
Pozostając przy konfliktach. Pewnie już wiesz do czego zmierzam. Jak wyglądają kulisy rzeszowskiego koncertu i całego zamieszania związanego z nim?
-W skrócie. Przed klubem Tomb dał mi odczuć, że nie lubi przedłużanych T-shirtów i Deysa. Kiedy Białas dowiedział się, ze Tomb nie lubi przedłużanych T-shirtów i Deysa, to doszedł to wniosku, że Deys już nie jest spoko. Na prawdę nie poszło o nic innego. Nie chcę się już w tym babrać. Dobrze się stało.
 
Jak to zwykle bywa, o wszystkim dowiedzieliśmy się za pośrednictwem Facebooka. Sam brałeś czynny udział w komentowaniu całego zdarzenia. Nie uważasz, że gryzie się to trochę z wizerunkiem rapera będącego ponad tym wszystkim?
-Masz trochę racji. Niestety, w takich sytuacjach bardzo trudno jest się od tego wszystkiego zdystansować. Mimo to, gdybym nie napisał u siebie na fanpage'u tych kilku słów, to większość ludzi kompletnie nie wiedziałaby o co chodzi. W efekcie każdy by myślał, że serio byłem w sukience czy cokolwiek. Wydaje mi się, że nie poszedłem za daleko. Z mojej strony wszystko zostało zachowane w granicach dobrego smaku (jeśli można o czymś takim mówić w takich okolicznościach). Ludzie nie zdają sobie sprawy jak wiele się dzieje kiedy zaczynasz być jakoś bardziej rozpoznawalny w tej kulturze. Nie wszyscy są w stanie sobie poradzić z pewnymi rzeczami. Na szczęście ja jestem spokojny. To pewnie przez te objęcia Morfeusza :D
 
Portale społecznościowe stały się zarówno błogosławieństwem, jak i przekleństwem dla współczesnego hip-hopu?
-Wszystko zależy od podejścia. Jeśli jesteś osobą, która potrafi je wykorzystać i kompletnie nie zwracasz uwagi na jakikolwiek negatywny wydźwięk, to wszystko będzie ekstra. Trzeba to traktować jako narzędzie. Tylko i wyłącznie. Poza internetem rzadko można spotkać się z taką falą nienawiści. W związku z tym tak na prawdę dostajemy fajne promo. Nawet jeśli nie zawsze mówią o Tobie dobrze. Sytuacja jest o wiele łatwiejsza do ogarnięcia, jeśli masz coś więcej niż ten wirtualny światek. Wtedy możesz się zająć prawdziwym życiem, nie zważając na ten śmieszny wirtualny wir. W takiej sytuacji można bez żadnych kontuzji zgarniać profity.
 
Wróćmy do samej muzyki. Sam powiedziałeś, że feat u Quebonafide jest „ostatnim, na którym Ci zależy". Nie za wcześnie na takie deklaracje? Nie ma obecnie na scenie ani jednego rapera, od którego przyjąłbyś zaproszenie?
-Przyjąłbym zaproszenie od wielu raperów. Ten wers wynikał nie tylko z tego, że lubię Kubę jako rapera. W pewnym momencie poczułem po prostu, że nie zależy mi już na zapraszaniu kogokolwiek. Feat z Quebonafide był ostatnim, który wyszedł z mojej inicjatywy. Początkowo ten kawałek miał pojawić się na „Imprimatur". Wyszło tak, że będzie na „Ezoteryce" i bardzo dobrze. Fajnie byłoby nagrać jeszcze z kilkoma raperami, ale aktualnie nic nie jest dla mnie tak ważne, jak moje solowe działania.
 
Nie ma możliwości, żeby co rok wydawać tak samo dobry album...Deys
 
Jesteś nieszablonowym tekściarzem. Można nawet powiedzieć, że treść ma u Ciebie charakter wielowarstwowy. Nie boisz się, że w pewnym momencie staniesz się niezrozumiały?
-Wręcz przeciwnie. Liczę na to, że stanę się niezrozumiały dla ludzi, do których nie kieruję swojej muzyki. Nie potrzebuję ich wśród swojego fanbase'u. Wielowarstwowość tych tekstów ma być pewnego rodzaju barierą. Jeśli ktoś nie potrafi się przez nią przedrzeć, to git. Może wracać do swojej przekatownej playlisty. Sam lubię słuchać takich kawałków. Jeśli nie czaję czegoś za pierwszym razem, to nic się nie dzieje. Numery, które można rozkminić dopiero po jakimś czasie, mają niepowtarzalną wartość. Analiza „trudnych wersów" to jedna z najlepszych rzeczy, jakimi może charakteryzować się ta muzyka. Satysfakcja po zrozumieniu w całości takiego kawałka jest znacznie większa.
 
Sposób, w jaki piszesz, ma celu jasne określenie grona, do jakiego chcesz trafić? Zależy Ci głównie na zainteresowaniu ze strony „wymagającego słuchacza"?
-Dokładnie. Wymagający słuchacz jest również najbardziej wiernym i wartościowym. Nie zmienia to jednak faktu, że czasami publikuję bardziej przyswajalne kawałki. Mimo to, wszystko zachowane jest w typowej „kombinowanej" stylistyce, która nigdy nie będzie przypominać czegoś tandetnego i powszechnego.
 
Nie tylko muzycznie profesjonalnie podchodzisz do swojego fachu. Numery z „Audiogramów" doczekały się również wizualizacji. Wszystko u Ciebie musi być dopięte? Wyobrażasz sobie, żeby pominąć którykolwiek z elementów i wybrać drogę na skróty?
-Dziwna faza, że tak wiele osób wspomina o tym profesjonalizmie. Wszystkie kawałki nagrywam w domu. W prawdzie nauczyłem się już wyciągać to co najlepsze z mojego słabego sprzętu, ale do tego, jak powinno to brzmieć, jeszcze dużo brakuje. Bardzo mi miło, że mimo wszystko można to odebrać jako coś profesjonalnego. Jeśli chodzi o video, to zawsze lubiłem montować. Przed premierą „Audiogramów" doszedłem do wniosku, że po co mam wrzucać na YouTube kawałki ze zwykłą grafiką, skoro potrafię zrobić coś więcej. Co do skróconych dróg to kuszą mnie non stop. Walczę z nimi.
 
Jaki masz stosunek do raperów wydających rutynowo swoje materiały?
-Taka cykliczność może bardzo zaszkodzić. Fajnie, jeśli artysta jest płodny, ale każdy musi czasem zebrać w sobie odpowiednie myśli, energię, wiedzę i doświadczenia.
Nie ma możliwości, żeby co rok wydawać tak samo dobry album.
 
Nie masz obaw, że w pewnym momencie z racji na swoją „niszowość" staniesz się popularny, zwłaszcza wśród osób, które zupełnie nie będą wiedziały o czym mówisz? Słuchanie Deysa może stać się modne?
-Nie boję się tego. Dobrze wiem o czym piszę. Dobrze wiem do kogo kieruję moje słowa. Ci ludzie nie pozwalają sobie na jakąkolwiek niewiedzę. Jasne, że słuchanie Deysa może stać się modne. Modne może stać się słuchanie Kobry. W ogóle mam wrażenie, że ostatnio jakoś dużo tych wymagających słuchaczy się zrobiło. Moda?
 
deys fb
 
Wielokrotnie podkreślałeś, że jesteś raperem niedocenionym, wręcz nawet świadomie pomijanym przez niektóre osoby. Przyzwyczaiłeś się już do takiego stanu rzeczy?
-Muszę przyznać, że trochę się pozmieniało i aktualnie nie czuję się niedoceniony. Oczywiście jeszcze dużo jest do zrobienia, ale wszystko idzie w bardzo dobrym kierunku. Koncert w Rzeszowie dał mi do myślenia również pod innym względem. W pewnym momencie nie mogłem normalnie przejść przez klub. Mnóstwo ludzi chciało porozmawiać czy zrobić sobie zdjęcie. Czasy, kiedy miałem narzekać, że jestem niedoceniany, mam już za sobą.
 
Kończąc. Czego możemy spodziewać się po „Imprimatur Mixtape"? Kiedy będzie można usłyszeć cały materiał?
-Spodziewajcie się niespodziewanego. Wszystko kryje się pod słowem „Imprimatur". Mam nadzieję, że premiera w grudniu. Prawdopodobnie będzie to mój ostatni materiał w podziemiu.
 
Dzięki serdeczne za rozmowę. Chciałbyś coś dodać na zakończenie?
-Ależ oczywiście. Dziękuję i pozdrawiam moich nadludzi. 5!@#
 
Powyższy wywiad ukazał się w numerze listopadowym (7/11/2014) naszego magazynu. Zapraszamy do zapoznania się z całym wydaniem poniżej:
 
 


Komentarze