UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem
Jesteś tutaj:Strona główna»Polska»Newsy»DJ Tuniziano przedstawia kulisy konfliktu z Tede. Komentuje DJ Tkaczu

DJ Tuniziano przedstawia kulisy konfliktu z Tede. Komentuje DJ Tkaczu


środa, 06 wrzesień 2017 16:04
DJ Tuniziano przedstawia kulisy konfliktu z Tede. Komentuje DJ Tkaczu fot. materiały prasowe


Początki oficjalnych nieporozumień między TDF-em i Tuniziano sięgają zeszłego roku, gdy wiosną DJ przestał grać koncerty z ekipą NWJ i niespodziewanie opuścił szeregi wytwórni. Choć nie zostało w tej sprawie wystosowane żadne oświadczenie, na instagramie Tuniziano i NWJ można było znaleźć nawiązania do konfliktu i niejasne wypowiedzi. Sytuacja zmieniła się kilka dni temu, kiedy to Tuni poinformował, że będzie gościem audycji w Radiowej Czwórce "Numer Raz Na Fali". Zaprosił przy okazji do studia Tedego, aby publicznie wyjaśnić między sobą wszelkie konflikty. Tede na zaproszenie odpowiedział na swoim instagramie, tłumacząc, że w tym czasie będzie na wakacjach i ironicznie namówił oponenta do publicznego wypowiedzenia się na temat kilku sytuacji z ich wspólnej przeszłości.

Tuniziano znalazł się w audycji Numera i lwią część programu zajął konflikt z warszawskim raperem. - Jacek mi powiedział, że ja sobie bez niego nie dam rady (...) Przyjechałem tutaj, żeby opowiedzieć o wszystkim. Muszę przedstawić fakty, pokazać jak wyglądało życie w Wielkim Joł.

Historia zaczęła się od kłótni Tuniziano z dziewczyną Dominiką, powodem miały być poważne nieporozumienia wynikające m. in. z poszukiwania wspólnego mieszkania. Do stracia doszło w jednym z wrocławskich klubów, gdzie ekipa NWJ grała imprezę, a Tuni bawił się z Sitkiem. Między Tuniziano a jego ówczesną kobietą doszło do rękoczynów. - Nagle przychodzi do mnie, oczywiście zrobiona, ja też byłem zrobiony i zaczyna mnie szarpać w klubie przy wszystkich, zaczyna mnie dusić, bić. Ja mówię: "nie wierzę, co ty robisz?". Patrzę na Olka, to jest menadżer zespołu Tede, o nim zresztą też opowiem, to mój były przyjaciel. Patrzę na niego, krzyczę: "Olek, Olek, pomóż mi". Olek się odwraca, był otoczony dziewczynami. Olek bardzo lubi dziewczyny, co się ceni. Olek jesteś fajnym chłopakiem i niezłym plejerem. Olek popatrzył na te dziewczyny, popatrzył na mnie, gdzie moja była dziewczyna mnie szarpie i wybrał dziewczyny. - Potem sytuacja przeniosła się pod klub - Zaczęła mnie dusić, szarpać, bić (...) Pod klubem dostaję w twarz i słyszę jakieś historie, że flirtuję z dziewczynami, że ona przeczytała jakieś wiadomości. I tak przez 10 minut dalej mnie szarpała i lała. Uwolniłem się jakimś cudem

W całej sytuacji, ciągnącej się przez całą noc, DJ zarzucił brak pomocy ze strony Tedego i menagera Olka. - Jacek popatrzył na mnie przed „Przedwojenną” z miną ”Co mnie to obchodzi”. Potem ona się pojawia, i znowu prowokacja. Po tym wszystkim jak mnie uderzyła dwa razy w twarz. To lecą pancze ode mnie, lecą pancze od niej i dostaję po raz kolejny w twarz. Wyciąganie brudów, prywatnych rzeczy. Denerwowałem się, ubliżałem i w pewnym momencie straciłem kontrolę, jak dostałem w twarz po raz trzeci i kopnąłem ją w tyłek. Naubliżałem, gesty plucia, zachowałem się najgorzej.

Wszelkie oskarżenia o pobicie dziewczyny Tuniziano traktuje jako wyssane z palca plotki.- Ci, co mówią, że uderzyłem dziewczynę w twarz, to bardzo mi przykro, tak nie było i nie pobiłem dziewczyny. Zresztą to są jej słowa i ona była zdziwiona, że Jacek mnie wyrzucił w taki sposób. Jak do Sitka zadzwoniłem, powiedziałem mu: "stary, Jacek mnie wyrzucił". To powiedział: "Co?!". Sitek przy tym wszystkim był. (...) Jesteśmy tylko ludźmi, nie chciałem nikogo kopnąć w tyłek.

Dzień później Tede przywiózł dziewczynę Dominikę do Tuniego do Warszawy, gdzie znów wywiązała się kłótnia między parą. DJ uważa, że w całej aferze tylko się bronił, a nagle wszyscy stanęli przeciwko niemu.

Według niegoTede szukał pretekstu od paru lat, żeby w końcu wyrzuci go z ekipy.– Mówię Jackowi o całej sytuacji: "Ty nie widziałeś co ona w klubie mi zrobiła, wiem, że strasznie się zachowałem". Zresztą gadaliśmy z Dominiką w poniedziałek i przeprosiłem ją. A on zaczyna od tekstu: "Ja jestem Tede, ja jestem Wielkie Joł. Ty sobie beze mnie nie dasz rady, ja sobie bez ciebie dam radę. Jesteś Arabem, który pobił Polkę. Ja to wszystko jeszcze udostępnię, upublicznię całą tę historię i nie zagrasz już nigdy więcej imprezy we Wrocławiu". Gościu mi chciał zablokować imprezy we Wrocławiu, "moi kumple już o to zadbają". Przypomina ci to kogoś? Drugi Rysiek.

Punktem kulminacyjnym było spotkanie w studio NWJ - Przepraszałem, oczywiście, ryczałem, prosiłem o ostania szanse. byłem wzruszony, płakałem, nie wstydzę się tego. Jeśli to że byłem wzruszony to dla ciebie Jacku oznaką słabości, to jesteś maszyną, jestem w stanie uwierzyć, ze cie porwali kosmici i nie masz uczuć. Zawiodłem wszystkich fanów, przepraszam wszystkich za to moje zachowanie.

Po całej sytuacji Tuniziano wyprowadził się do Londynu, gdzie spędził około rok. Jak sam przyznaje, robił w tym czasie rzeczy z których nie jest dumny, m. in. dotyczące grążacych maili i SMS-ów do byłej dziewczyny. - Wysyłałem straszna maile i SMS-y, groziłem jej. Miałem turbodepresję, wszystkie nasze prywatne rzeczy mówiła ekipie. Jacek wykorzysta to, że ja jej groziłem.

Tuniziano też dowiedział się, że Jacek rzekomo nagrał w studio NWJ całą ich dyskusję. Nazwiązał również do sytuacji z Ryśkiem Peją, gdzie Tede nagrywał rozmowę  między nim a poznańskim raperem. - Może udostępnisz nagranie Ryśka Peji jak była ta cała akcja z Lili i nie odebrałeś i oddzwoniłeś do niego i oczywiście go nagrywałeś? Ja ci powiem dlaczego tego nie udostępnisz, bo byłeś wydygany. No, ale co zrobić, takie właśnie zasady wyniosłeś z domu.

Tuniziano zarzucił Tedemu bierność i stawianie swojego wizerunku ponad wszelkie relacje przyjacielskie. Drugi przykładem miało być wydarzenie, podczas którego Quebonafide rzekomo uderzył Zgrywusa, w co Tede również się nie zaangażował. - Przychodzi Zgrywus i mówi: "Quebonafide mnie uderzył". Ide do Quebonafidę i mówię: "Stary, dlaczego bijesz Zgrywusa?" Zareagowałem. Patrzę się na Jacka, nie mógł się ruszyć, nie wiedział co zrobić. "Kurde, ja pierdziele, mój wizerunek, co ja mam zrobić, przecież to Quebonafide, przecież jest hajp na niego, ja nie chcę beefu żadnego". Udawał, że takiej akcji w ogóle nie ma. Wyjaśniliśmy sobie wszystko, przybiliśmy piątkę. Ja zareagowałem. On sparaliżowany nie wiedział co zrobić. (...) Nic do Quebonafide nie mam, pozdrawiam, tylko musiałem o tej akcji powiedzieć, żeby pokazać jakim człowiekiem jest Jacek, dla niego liczy sie tylko jego wizerunek.

Kluczem do całej historii miała być jedna sytuacja z przeszłości, w krótej Tuniziano naubliżał Tedemu za to, jak traktuje Sir Micha. – Stanąłem w obronie Sir Micha, pan Jacek nie był fair wobec Michała, od 8 lat zawsze były problemy z rozliczaniem. Polityka zdyskredytowania, jesteś producentem, czarnuchem, rób bity, masz koszulki. siedź cicho, ja wybuchłem, powiedziałem to co myślę. Michu był moim przyjacielem, ja cenię sobie przyjaźń bardziej niż robotę. W pewnym momencie tak sie wkurzyłem, że myślałem, że Jacka zabije (...) Może opowiesz w jakich okolicznościach wyszła płyta "Keptn" i dlaczego jakimś przypadkiem niesamowitym na następnej płycie była już ksywa Sir Micha i był on na okładce? Po prostu w pewnym momencie albo bulisz hajs, albo nie ma płyty. To są te zasady, które też wyniosłeś z domu Jacek, gratuluję ci. Jacek Graniecki nie jest żadnym autorytetem moralnym. To gościu który ubliża kobietom. Byłem światkiem jak on sie odzywa do kobiet. A on mi mówi, jak ja sie zachowuję... (...) Nagrałeś rozmowę, żeby mnie pogrążyć. Jesteś świetnym manipulatorem, inteligentnym człowiekiem, dobrym raperem, ale jesteś złym człowiekiem.

Tuniziano nawiązał równieeż do sytuacji w Mielnie, gdzie Tede miał dusić jednego z fanów, który rozmawiał z nim o beefie z Ryśkiem. - Gościu nie wytrzymał presji i już miał go uderzyć, dusił go. Szkoda że zareagowałem, ciekawe jakby teraz wyglądał wizerunek Tedego.

Puetną rozmowy było podsumowanie, jaką ekipą według Tuniego jest Wielkie Joł, które bardziej przypomina „sektę” niż grupę przyjaciół. - Bardzo się cieszę, że mnie wyrzuciłeś i zostałem wymiksowany z tej sekty. To jest tak, że albo podlizujesz się i jesteś posłusznym ziomkiem, wtedy jesteś przyjacielem Jacka, a jak masz coś do powiedzenia, to jesteś po prostu do odstrzału (...) Tede zbiera foldery na wszystkich, to jest jego pasja. Nigdy do głowy by mi nie wpadło, żeby kogoś nagrywać, ale skoro on chce tak grać, to tak zagramy.

Jak na razie nie pojawiła się odpowiedź z "drugiej strony barykady", choć można się spodziewać, że cała sytacja będzie miała swoje długofalowe konsekwnecje. Kilka słów od siebie dodał DJ Tkaczu, znany DJ i turntablista również związany swojego czasu z Wielkie Joł.

tomasz tkacz



Komentarze