UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem
Jesteś tutaj:Strona główna»Polska»Recenzje»RECENZJA: Hatti Vatti / Noon "HV/NOON"

RECENZJA: Hatti Vatti / Noon "HV/NOON"


środa, 28 styczeń 2015 16:00


Informacje o albumie

Na takie powroty i na takie kolaboracje aż chce się czekać. O Noonie napisano wszystko. Wrócił, ale w jakim stylu. Połączenie sił wraz z Hatti Vatti ostatecznie okazało się strzałem w dziesiątkę. Elektroniczne, połamane brzmienie, które plastycznie tworzy w głowie słuchacza wizję Warszawy nocą. Wszechobecny minimalizm i operowanie dźwiękiem, tworzące przy tym znakomity klimat - to wszystko sprawia, że brzmienie, jakie przygotowali obaj panowie, nawet nie wymyka się spod kontroli, stanowiąc niesamowicie spójną całość, którą dopełniają goście. Pod tym względem jest równie ciekawie. Miło ponownie usłyszeć za mikrofonem Jotuze. Bardzo dobrze również prezentuje się jego były kompan z Grammatika, Eldo. Jednak najwierniejsi fani zespołu, liczący na to, że połączenie tych trzech ogniw będzie skutkowało powtórką ze „Świateł Miasta", mogą poczuć się rozczarowani. Ten etap został zamknięty, o czym nie zapomniał wspomnieć Józek. Reszta zaproszonych rozmywa się wraz z brzmieniem albumu, co momentami można uznać za świetne odczytanie intencji ze strony producentów, innym razem stanowi nużącą podróż. Chwilami trudno oprzeć się wrażeniu, że podobnie jak w przypadku „You're Dead" Flying Lotusa, ich obecność jest nieobowiązkowa. Duet stworzył bowiem świetny album instrumentalny. Intrygujący, nieszablonowy i na swój sposób bardzo bliski miejskiej scenerii. Można tylko życzyć zarówno Piotrowi, jak i Mikołajowi, żeby nie była to jedynie jednorazowa współpraca. Bardzo dobry album.



Komentarze