UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem
Jesteś tutaj:Strona główna»Polska»Recenzje»RECENZJA: Bonson/Matek "MVP"

RECENZJA: Bonson/Matek "MVP"


sobota, 31 styczeń 2015 13:06


Informacje o albumie

  • Data Premiery: 16.12.2014

Z Bonsonem to można konie kraść. I płakać, i śmiać się, i chlać. Albo chlać, płakać, albo płakać i chlać. Z Matkiem również, rzecz jasna, choćby i dlatego, że od dłuższego czasu prezentuje równą formę, bez zadyszki, jak przystało na długodystansowca. W końcu to już drugi album duetu w tym roku. Bonson kolejny raz próbuje przekonać, że nie jest już tym, któremu nic nie wychodzi i... trzeba przyznać, że właśnie to mu wychodzi, m.in. dzięki wielu nawiązaniom do „Historii Po Pewnej Historii" i kawałkom takim jak np. „Mama I Did It", „Wracam do domu", „Miejsca" i przede wszystkim „Pierwszy Krzyk". Jest jeszcze bardziej świadomy i odpowiedzialny, co słychać w jego rapie, choć miejscami wciąż przewija się wódka i wahania emocjonalne, bo jak sam nawija - taki był, jest i będzie. Może i jest to pewien rodzaj paradoksu, ale grunt to przyznawać się do swoich małych porażek i wciąż iść do przodu. Do mocnych i trafnych wersów Bonusa dołączyły także te VNMa, Tedego czy Bezczela. Nieco słabiej wypadł refren Danny'ego, jeden z gorszych w jego wykonaniu, który jednak i tak zdołał przebić te do „Miejsc" czy „Takich Samych". Dla odmiany, ukłony w stronę Masi. Bonson i Matek tworzą duet, który śmiało można określić tytułowym mianem „most valuable" w rap grze, jeśli chodzi o mieszankę raper/producent.



Komentarze