UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem
Jesteś tutaj:Strona główna»Świat»Recenzje»RECENZJA: Lupe Fiasco „Tetsuo & Youth”

RECENZJA: Lupe Fiasco „Tetsuo & Youth”


wtorek, 03 luty 2015 20:45


Informacje o albumie

  • Data Premiery: 20.01.2015
  • Wytwórnia: Atlantic Records / 1st & 15th Entertainment

Po długich oczekiwaniach w końcu pojawił się piąty solowy album Lupe Fiasco – czy warto było czekać? Zdecydowanie tak! „Tetsuo & Youth" jest jak wciągająca sztuka teatralna podzielona na cztery akty: nostalgiczny „Summer", dramatyczny „Fall", złowieszczy „Winter" oraz sielski „Spring". Każdy z nich wprowadza słuchacza w inny nastrój. W chicagowskim raperze coś się zmieniło, po trzyletniej przerwie słychać to nie tylko w warstwie lirycznej, ale i całym brzmieniu albumu. T&Y charakteryzuje się zaskakującymi metaforami, kreatywną grą słów i punchline'ami. To, jak Lupe rapuje przez prawie 9 minut w numerze „Mural" o swojej miłości do malarstwa, udowadnia, że jest w szczytowej formie i jego obecność w rap-grze nie jest przypadkowa. Fiasco serwuje nam nie tylko słodko-gorzkie numery jak „No Scratches" czy „Prisoner 1 & 2", ale również szczery do bólu „Dots & Lines", czy klimatyczny „Blur My Hand", w którym wokalem wspomaga go zwycięzca australijskiego Idola Guy Sebastian. Jedynym minusem tego albumu może być to, że choć warstwa muzyczna wydaje się być zróżnicowana, niektóre tracki sprawiają wrażenie monotonnych, np. „Little Death". Mimo wszystko, z pomocą m.in. Nikki Jean, Lupe Fiasco stworzył najbardziej przemyślany i satysfakcjonujący album od czasów „The Cool".



Komentarze