UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem
Jesteś tutaj:Strona główna»Polska»Wywiady»WYWIAD: 2sty: "Ostatnio KęKę podbijał, żebym coś podrzucił na jego nowy materiał, ale coś nie mogę się przełamać"

WYWIAD: 2sty: "Ostatnio KęKę podbijał, żebym coś podrzucił na jego nowy materiał, ale coś nie mogę się przełamać"


piątek, 06 luty 2015 17:41


Z Kamilem znamy się od dobrych paru lat. Poznał nas ze sobą legendarny DJ Bidikostu, którego obaj serdecznie pozdrawiamy. W rozmowie o jego najnowszej płycie „Stej Flaj" wydanej przez Prosto, o starych czasach Tłustego Kota, trochę o blendach i bitach oraz o marzeniach i satysfakcji. Rozmawiam z 2stym.

Co odróżnia „Stej Flaj" od innych Twoich projektów?

Zawsze miałem problem z utrzymaniem spójności materiału pod względem tematyki i brzmienia. Każdy stworzony przeze mnie utwór był oddzielną przygodą, która stojąc obok pozostałych, wydawała się elementem z zupełnie innego bieguna. W gruncie rzeczy wynikało to z tego, że łapałem się za różne dziedziny muzyczne i trudno mi było zdecydować się na jedno priorytetowe zajęcie. Moja uwaga była rozproszona i często działałem pod wpływem chwili – tego co w danym momencie uważałem za słuszne. „Stej Flaj" jest płytą dojrzalszą, przemyślaną i zawierającą wspólny mianownik, przez to wg mnie tworzy zgrany monolit.

Co dała Ci współpraca z Prosto, w porównaniu do dystrybucji muzyki własnym kosztem?

Niezależność jest spoko opcją ze względu na to, że sam podejmujesz wszelkie decyzje i jesteś odpowiedzialny w stu procentach za swój wizerunek. W pewnym momencie natomiast nie jesteś w stanie udźwignąć wszystkich kwestii wydawniczych i pogodzić muzyki z innymi zajęciami, bo brakuje Ci czasu, dlatego warto czasem pomyśleć o wytwórni.

Tęsknisz za czasami Tłustego Kota, czy traktujesz tamte nagrywki jako amatorkę?

Pewnie, że tęsknię, bo to były mega spoko czasy – pierwsze koncerty, pierwsze wizyty w studiu, pierwsze kooperacje, tak naprawdę wtedy poznawałem tę kulturę i byłem zafascynowany tym, w jaki sposób muzyka może kształtować umysły młodych osób. Nie dzieliłbym żadnego materiału, w który miałem wkład, na amatorkę i profeskę. Każdy był równie ważny, bo pozwalał się rozwijać. Wiadomo, że z perspektywy czasu pewne rzeczy chciałoby się zmienić, ale poprawiając w kółko jedną rzecz, człowiek stoi w miejscu. Każdy materiał to jakieś wspomnienia, wnioski, a przede wszystkim możliwość nauki.

Czujesz się dużo bardziej doświadczony? Jak to się pokrywa z Twoją codziennością? Propsy od obcych itp.?

Na pewno czuję, że jestem coraz starszy i dotarło to do mnie w momencie kiedy mój ziomal stwierdził: Wiesz, że jak będą następne Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej to będziemy mieli trzy dychy na karku? To jest masakra, ale próbuję z tym walczyć. Doświadczony na pewno bardziej, bo z każdym rokiem poznajesz nowych ludzi, masz innego rodzaju dylematy, przez co nosisz większy bagaż, z którego możesz wyjąć już pewne gotowe rozwiązania. W takim codziennym życiu doświadczenie objawia się po prostu zyskaniem czasu. A propsy od obcych spoko – miła rzecz, chyba każdy powinien to lubić, bo to w końcu jakaś pochwała i uznanie. Ale krytyka też jest istotna, bo uczy nas pokory i pokazuje na co zwrócić uwagę. Niby dobrze jest pierdolić hejting i robić swoje, ale czasami też warto się zatrzymać i pomyśleć chwilę, zamiast tkwić w ignorancji, bo niektóre rzeczy nie biorą się z przypadku.

Czy jesteś zadowolony z odbioru materiału?

Wydaje mi się, że jest jeszcze za wcześnie, żeby mówić o odbiorze płyty. Dopiero zaczynamy grać koncerty z nowym albumem - wysnuwanie wniosków, opierając się wyłącznie o internetowe opinie, nie jest miarodajne. Pogramy, zobaczymy jakie jest przyjęcie. Będziemy też realizować kolejne klipy, więc temat promocji i odbioru albumu nie jest jeszcze zamknięty.

Czy usłyszymy kiedyś jeszcze blendy od Ciebie? Czy wkurwia Cię łatka producenta blendów?

Kiedyś mnie wkurwiała bardziej. Dzisiaj np. zakupiłem kontroler i myślę nad graniem imprez. U mnie wszystko się zmienia jak w kalejdoskopie. Nie mówię „nie"...

Czym się charakteryzuje dobry blend? Jak wpadasz na to by połączyć ze sobą dwa różne światy?

Dobry blend – to blend zwyczajny, w którym zgadza się tonacja oraz tempo i dobrze się go słucha. Mnie interesują tylko zajebiste blendy, to znaczy coś, czego jeszcze nie było. Zazwyczaj wpadam na nie przypadkowo - blendy to w moim odczuciu loteria. Ty jesteś tylko przekaźnikiem i próbujesz trafić - jak będzie się kleiło, to fajnie, jak nie, to próbujesz dalej - coś jak z grą w Totolotka.

Doczekamy się kiedyś reedycji „Jamnika"?

„Jamnik" to była mega limitowana akcja. Ten, kto ma tę płytę, jest mega kumaty w mojej twórczości - taki swoisty wyznacznik. Myślę, że nawet gdybym chciał zrobić reedycję, to byśmy z Alkiem nie znaleźli projektów graficznych, żeby to na nowo drukować własnym sumptem.

2sty e1393525900177

Spodziewałeś się, że będziesz nagrywał kawałki z tymi, którymi sam się jarałeś jako słuchacz?

Nie spodziewałem się, ale gdzieś w głębi duszy miałem cichą nadzieję na to, że kiedyś uda mi się nawiązać współpracę z raperem, którego słuchałem za małolata. Featuringi to jest jedna z najprzyjemniejszych spraw w tej branży. Po pierwsze - mega motywuje do pracy, po drugie - działa jak klepsydra i pokazuje jaką musiałeś przejść drogę, żeby czuć się tak, jak pierwszy raz, kiedy zajarałeś się gościem, z którym masz teraz wspólny numer.

Co się dzieje z Najebany Crew?

Ciężko jest zgrać ze sobą kilkadziesiąt osób rozproszonych po różnych zakątkach kraju, więc wydaje mi się, że już chyba nie istnieje. Natomiast fajnie by było kiedyś zorganizować jakiś zjazd absolwentów.

Nagrasz coś kiedyś z Kotem Kulerem?

Chciałbym, tylko nie wiem czy Kuba jeszcze rapuje. Ostatnio twierdził, że zakończył karierę, ale on tak mówił kiedyś średnio dwa razy dziennie, a potem pisał teksty, więc trudno powiedzieć.

Jakie jest Twoje największe hip-hopowe marzenie?

Wydanie legalnej płyty i występ na Kempie mam już za sobą... to może teraz Złota Płyta za rap? Chciałbym też nagrać kawałek z Wizem Khalifą, ale to takie raczej nierealne marzenie.

Czy zgadzasz się ze stwierdzeniem, że ze wszystkich Freshmanów wychodzących z undergroundu, Ty miałeś już mocną pozycję i znane nazwisko? Rookie of The Year?

Na pewno W.E.N.A., Rasmentalism i VNM mieli mocną pozycję, jak wychodzili z undergroundu. Ja miałem wyrobioną markę, ale głównie ze względu na bity i blendy. Czy Rookie of The Year? Nie zastanawiałem się nad tym. Jak rozumiem, nawiązujesz do tytułu numeru z płyty, ale został on nagrany ze względu na to, że chciałem mieć po prostu na projekcie numer związany z koszykówką. Wiesz, takie klasyczne bragga, osadzone w pewnej konwencji, bez napinki na to, kto w danym czasie był najlepszym młodziakiem, czy coś.

Wrócisz do robienia bitów?

Ostatnio zrobiłem newschoolowy bit na inicjatywę Red Bulla i muszę powiedzieć, że się jarałem. Ale szczerze mówiąc, jakoś nie mam feelingu na bity. Ostatnio KęKę podbijał, żebym coś podrzucił na jego nowy materiał, ale coś nie mogę się przełamać, czekam na ten odpowiedni moment.

Jakbyś musiał wybierać - muzyka czy koszykówka?

Jakbym musiał wybierać? Przecież już wybrałem – muzyka. Ale gdybyśmy mogli cofnąć czas, to kto wie.

Na stronie Prosto opisano Twój album jako płytę dla osób, które mierzą wysoko, nie spuszczają głowy i mimo przeciwności losu starają się pozostać w górze, by walczyć o najwyższe cele. Możesz rozwinąć tę myśl?

W takim spontanicznym tłumaczeniu: ta płyta ma zwyczajnie motywować do działania. Chodzi o to, że nawet w najgorszym gównie jesteś w stanie odnaleźć ziarno zajawki, z którego wyrośnie piękny kwiat. I nie dlatego, że nawóz zwiększa właściwości fizyczne, tylko dlatego, że znam masę osób, którym ucieka czas, a ich ruchy ograniczają się tylko do planowania. Trzeba uruchomić maszynę, czerpać satysfakcję i szukać rozwiązań, a nie problemów. Proste.

Za co sam byś siebie zdissował?

Pewnie za to, że jestem turasem i napierdalam kebab albo że zepsułem rap, bo go połączyłem z disco-polo.

7ec5 news

Od których artystów, z którymi współpracowałeś, miałeś okazję dowiedzieć się najwięcej? Gdzie leży granica pomiędzy inspiracją, a naśladowaniem?

Nie jestem w stanie wybrać takiej osoby. Właściwie od każdego artysty, z którym pracujesz, wynosisz coś nowego. Najważniejsze jest, żeby umieć słuchać i wyciągać wnioski. Niezależnie czy jest to prowadzący monolog Ostry, czy dający pewne sugestie VNM. Granica między inspiracją a naśladownictwem jest bardzo prosta. Naśladownictwo to prawie idealne kopiowanie kogoś – jego zachowań czy sposobu wyrażania emocji. Inspiracja natomiast to zbieranie pewnych elementów, które przetwarzasz, by wykreować własną, oryginalną wartość. W rapie inspiracja jest wszechobecna, ale najważniejsze, aby słuchając kogoś, umieć dodać własne unikalne cechy.

Plany na przyszłość?

Chcę być dobrym człowiekiem i normalnym gościem, robić muzykę, czerpać satysfakcję i dawać szczęście innym. To chyba tyle.



Komentarze