UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem
Jesteś tutaj:Strona główna»Polska»Recenzje»RECENZJA: Planet ANM/EljotSounds "Universum"

RECENZJA: Planet ANM/EljotSounds "Universum"


niedziela, 08 luty 2015 12:40


Informacje o albumie

  • Data Premiery: 05.12.2014
  • Wytwórnia: Aptaun Records

Planet nie ma daru przekonywania. Pojawia się tylko raz na jakiś czas i to z tak specyficznym rapem, w dodatku nie robiąc wokół siebie większego szumu. I pewnie dobrze. „Universum" to kolejny po „Pasie Oriona" album, który trafia bezbłędnie w swoją niszę, do konkretnych odbiorców. Dlaczego? Słuchacz znów zostaje zbombardowany sentymentalnymi numerami. Tylko tym razem pod tym ciężarem się ugina. Bo o ile „Pas Oriona" wnosił na scenę coś świeżego, o tyle „Universum" stara się być jego kontynuacją – kolejnym albumem o konstelacji, gwiazdach i nieboskłonach, symbolizujących małość człowieka. I to kontynuacją niedorównującą poprzednikowi. Trochę jakby Planetowi zabrakło pomysłu. I Eljotowi w niektórych momentach też, bo choć daje on wciąż produkcje na poziomie, szczególnie „Siema hejter" czy „Pęd powietrza", to niektóre uproszczono za bardzo, opierając je na „smutnych pianinkach", „dobrych" na każdą okazję. Planet nie pokazuje też niczego więcej lirycznie, może oprócz jednego ze swoich najgorszych wersów dotychczas - „I już nie chcę spuszczać się bez gumy #bungee". Jedna gościnna zwrotka Rovera ma w sobie więcej smaczków niż co najmniej połowa tekstów reprezentanta Aptaun Records. Mniej górnolotności na siłę lub więcej konsekwencji – do wyboru.



Komentarze