UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem
Jesteś tutaj:Strona główna»Polska»Recenzje»RECENZJA: Fisz/Emade "Mamut"

RECENZJA: Fisz/Emade "Mamut"


poniedziałek, 09 luty 2015 12:00


Informacje o albumie

  • Data Premiery: 06.11.2014
  • Wytwórnia: Agora

Bracia Waglewscy podołali. Nie stworzyli powtórki z rozrywki ani nie zgubili się w poszukiwaniu oryginalności. Po raz kolejny weszli w inny świat, jednocześnie zachowując ciągłość między nową produkcją a poprzednimi dokonaniami. „Mamut" ociera się  zarówno o „Zwierzę Bez Nogi", „Piątek 13", jak i „Wielkiego Ciężkiego Słonia". Nawiązując do wcześniejszych produkcji, Emade stworzył swoistą fuzję disco, rapu, funku, jazzu, rocka, electro... dość, wymienianie gatunków muzycznych, jakie łączą Waglewscy, przestało mieć jakikolwiek sens już dawno temu. Nie są to twórcy wyspecjalizowani w jednym nurcie i pozwalający sobie na eksperymenty, tylko artyści, dla których naturalne jest operowanie na tak szerokim polu. Fisz nie jest rozlazły i nie rozpływa się w swoich emocjach. Wręcz przeciwnie. Działa jak hipnotyzer, który w jednej chwili potrafi wprowadzić w stan melancholii i refleksji nad fantasmagorią ludzkiego życia, aby za chwilę uderzyć dawką solidnej energii niepozwalającej usiedzieć w jednym miejscu. Wszystko jest odpowiednio wyważone i ma właściwe proporcje. Dodając do tego poziom gościnnych występów DJ-a Eproma, Justyny Święs i Katarzyny Nosowskiej, dostajemy krążek niemal idealny. Czy to najlepsza płyta Fisza i Emade? Na pewno jedna z najlepszych, jakie ukazały się w 2014 roku.



Komentarze