UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem
Jesteś tutaj:Strona główna»Polska»Wywiady»WYWIAD: Paciwo

WYWIAD: Paciwo


czwartek, 12 luty 2015 18:00
WYWIAD: Paciwo mat. prasowe


Reprezentant wrocławskiej sceny w listopadzie zeszłego roku wydał album pt. "Miasto Grzechu". Chociaż tytuł albumu wydaje się mocno pesymistyczny, sam artysta nie do końca się z tym zgadza. O nowym krążku, muzyce sakralnej oraz eksperymentowaniu - Paciwo.
 
Płyta w moim odczuciu mocno pesymistyczna, dlaczego?
Płyta na pierwszy rzut oka vel ucha rzeczywiście wydaje się dość pesymistyczna i mroczna, ale są także jaśniejsze momenty, np.: „Buduję dla nas dom", „Nie płacz" czy „Boże prowadź". Podczas pisania tekstów na tę płytę tkwiłem dość głęboko w melanżu. Wóda, sex i inne używki, dlatego klimat jest taki, a nie inny. Wieje dekadencją, realizmem i hedonizmem, ale wszystko to jest mocno okraszone jednak nutką nadziei. Krótko mówiąc – „Jakie życie, taki rap."
 
Pojawiają się też na niej wątki religijne, jesteś osobą mocno wierzącą?
Tak. Wierzę w Boga, ale nie wyznaję żadnej religii. Nazywanie Boga Allahem, Kryszną, Buddą czy Jehową jest dla mnie zbędne. A jakiekolwiek objawy przemocy związane z religią totalnie nie na miejscu. Ci, którzy mordują w imię Pana, powinni pierwsi zawisnąć na latarniach, mówiąc bez ogródek. Poza tym kwestia wiary czy niewiary jest każdego sprawą osobistą i zupełnie nie podlega dyskusji czy dyskryminacji. Niech każdy sobie wierzy lub nie wierzy w co tylko chce, byleby nie narzucał tej wiary innym. Jakby ludzie kierowali się na co dzień zasadą – „Żyj i pozwól żyć innym"– byłoby nam wszystkim łatwiej.
A jeśli chodzi o kwestię samego kościoła katolickiego, to nasza polska tradycja jest z nim ściśle związana, więc trudno nie obchodzić świąt czy zabraniać komuś brać ślubu kościelnego. Ale nie uważam, żeby ksiądz żyjący w teorii w celibacie był dobrym doradcą w sprawach życia w rodzinie.
 
Do jednego z kawałków zaprosiłeś Wrocław Gospel Choir, ciekawy zabieg, rzadki pośród polskich raperów jeżeli nie w ogóle pionierski. Jak Ci się udało?
Bardzo możliwe, że to pionierski zabieg. Nie słyszałem takiego kawałka do tej pory. Pomysł nie jest nowy, bo już w 2008 roku chciałem nagrać taki numer i nawet poczyniłem próbę kontaktu z jednym z wrocławskich chórów. Nie doszło to wtedy do skutku, gdyż musiałem w międzyczasie wyjechać za granicę. Po powrocie od razu reaktywowałem pomysł. Podesłałem Rocketsom sample do bitu z opisem, co bym mniej więcej chciał uzyskać. Po 10 minutach miałem idealny bit. Następnie spotkałem się z przedstawicielami chóru. Wyjaśniliśmy sobie, czego od siebie oczekujemy i zabraliśmy się do roboty. Miałem przyjemność być na próbie, kiedy to chór wykonywał partie refrenu na żywo, ucząc się ich. Niesamowite, niezapomniane wrażenie. Ciary, krótko mówiąc.
Cały kawałek od powstania bitu po ostateczny mix powstawał około 12 miesięcy, także było to dość skomplikowane przedsięwzięcie logistyczno-muzyczne. Jak to wyszło, oceńcie sami.
 
paciwo
 
Cenisz muzykę sakralną/klasyczną?
Czy cenię muzykę sakralną, ciężko powiedzieć. Raczej nie słucham jej na co dzień, ale też nie mam nic przeciwko. Nie można nie cenić muzyki klasycznej. W ogóle nagranie czegoś z całą orkiestrą to byłby niezły ogień. Bardzo lubię kawałki zespołu Metallica w aranżacji orkiestrowej. Zdaje się, że Method Man i Redman nagrali też coś z orkiestrą symfoniczną. Ogólnie rzecz biorąc, cenię każdy rodzaj muzyki, może poza country i disco polo.
 
Coraz częściej polscy raperzy eksperymentują, powszechnie już z żywym bandem, łącząc hip-hop z rockiem, ale też nagrywając coraz częściej z orkiestrą symfoniczną. Rap ma jakiekolwiek dzisiaj granice?
Rap obecnie nie ma granic. Zresztą nigdy nie miał. Podkłady mogą ewoluować w każdym kierunku, zależy to tylko od nastawienia na eksperymenty i inwencji producentów. Poza tym MC's też mają swoje preferencje. Jedni lubią rock, inni jazz czy klasykę, a jeszcze inni drum'n'bass czy dubstep. Każda mieszanka stylów wnosi coś nowego i chyba o to w tym chodzi. Sky is the limit.
 
Album wyprodukowali Ci Rocket Beats, dlaczego postawiłeś właśnie na nich?
Wpadła mi w ręce próbka ich bitów. Wziąłem jeden z nich, nagrałem kawałek i od razu zdecydowaliśmy, że robimy razem płytę. Poza tym jest między nami chemia (no homo). Podobne inspiracje i chęć zrobienia czegoś oryginalnego. Do tego świetnie się dogadujemy prywatnie. Pozdro!
 
Album promuje m.in.: kawałek „Blask spadających gwiazd" z Shotem, Bonsonem,  Człowieniem i Bezczelem. Rzeczywiście często czujesz się jak gwiazda, która w każdej chwili może spaść?
Czułbym się może jak gwiazda, gdybym był Drake'iem czy Lil Waynem. Na polskim rynku raczej ciężko w ogóle o takie sformułowania. Tytuł odnosi się raczej do dekadenckiego i szybkiego trybu życia. „The brightest flame burns quickest" - ta sentencja dobrze opisuje życie wielu raperów, których mam przyjemność znać osobiście. Sex, drugs and Rock & Roll.
paciwo1

Dlaczego przedstawiciele tego nurtu muzycznego mają często zwichrowane życiorysy i dlaczego żyją mocno, intensywnie i po bandzie?
Znam wielu przedstawicieli innych nurtów muzycznych czy zupełnie innych artystów (malarzy, pisarzy), którzy żyją w taki sposób. Odpowiedź jest chyba jedna – jeśli prowadzisz „nudne", uporządkowane, spokojne życie, to nie masz o czym pisać. Szybkie życie, dużo wrażeń = dużo przygód, sytuacji, zachowań, rozmów do opisania. A co do zwichrowanych życiorysów, to każdego los doświadcza na swój sposób. Jednych mniej, drugich bardziej. Ważne żeby koniec końców umieć się odbić od dna i brnąć dalej przed siebie. „Jeśli przechodzisz przez piekło, przejdź je całe" #Winston Churchill.

Twoje miasto rzeczywiście jest Miastem Grzechu czy jest to lekko przerysowane?
Każde miasto jest miastem grzechu, mniej lub bardziej. Każde miasto ma swoje jasne i ciemne strony. Niektórych rzeczy lepiej nie wiedzieć i nie widzieć. Pierwsza zwrotka w kawałku „Chodź ze mną" bardzo dobrze oddaje to, co myślę o życiu w mieście ogólnie.
 
Mówi się o skonfliktowanej wrocławskiej scenie, której jesteś reprezentantem. Z czego to wynika?
Na chwilę obecną żaden konflikt mnie nie dotyczy. Ponadto nie mam pojęcia, kto z kim jest skonfliktowany. Mam ważniejsze rzeczy na głowie. Przez lata pobytu w branży nauczyłem się zajmować na pierwszym miejscu tylko sobą i swoją muzyką. Na resztę nie warto tracić cennego czasu. Trzeba się skupiać na tym, co wprowadza w twoje życie jakąś wartość dodaną. Ploty i głupoty zostawmy ludziom, którzy czytają Pudelka czy jakieś inne tego typu ustrojstwo.


Komentarze